środa, 20 czerwca 2012

Rozdział 6

Liam podszedł do mnie i powiedział lekko zdyszanym głosem:
- Hej! Sorry za spóźnienie. - schylił głowę
- Nic się nie stało -delikatnie się uśmiechnęłam po czym brunet odwzajemnił uśmiech
- To gdzie idziemy ? -zapytał rozglądając się po ulicy
- Hmm.... a co proponujesz ? - zapadła kilkusekundowa cisza, spojrzałam na bruneta który nadal rozglądał się, Liam …. ?
- Przepraszam... Może pójdziemy do parku ? - ponownie spojrzał się za siebie
- Jasne, dlaczego nie. A gdzie jest park ? - zapytałam
- Tam. -pokazał kierunek.
- No to chodźmy – zaczęłam iść w kierunku parku natomiast Liam cały czas w miejscu, Coś się stało ? Odwróciłam się w stronę bruneta
- Nie, nic, chodźmy – uśmiechnął się,dołączył do mnie i poszliśmy do parku, który był tuż obok.

Przez chwilę panowała dość nie zręczna cisza, widziałam że coś gryzie Liama. Chłopak wyglądał jak by się czegoś obawiał, '' Może tłumu piszczących fanek? '' pomyślałam żartobliwie.
- Gdzie mieszkasz ? - zapytał przerywając ciszę.
- Nie daleko Paryża, a ty ?
- A ja... zależy... raz w domu, raz w hotelu, a czasami w tourbusie – zaśmiał się
- A fanki? Nie denerwują cię czasami? - spytałam nie pewnym głosem.
- Może usiądziemy? - wskazał palcem ławkę i usiadł na niej
- Jasne. -usiadłam koło niego, popatrzyłam dookoła siebie, ten park był zwyczajny. Nie był brzydki, ale już widziałam ładniejszy. Na dodatek wiatr i drzewa bez liści stwarzały zimną i nieprzyjemną atmosferę. Spojrzałam na chłopaka czekając na odpowiedź na moje pytanie.
- Pytałaś się o fanki tak ? -kiwnęłam głową, Jestem im bardzo wdzięczny, to właśnie dzięki nim nasza kariera się rozwija, dzięki nim nasze marzenia stały się rzeczywistością. Nasze fanki są naprawdę urocze i cudowne. - kiedy opowiadał o swoich fankach widziałam że naprawdę dużo dla niego znaczą
- Nie przeszkadza ci czasami... no wiesz... brak prywatności ?- spojrzałam na niebo bo poczułam kroplę wody na dłoni.
- Czasami.... tak. Odkąd staliśmy się sławni, nie mogę wyjść z domu nie zauważony.- powiedział te ostatnie słowa takim 'tęsknym' głosem.
- Taa...nie wyobrażam sobie takiego życia. Naprawdę, podziwiam Cię. - położyłam dłoń na jego ramieniu.
- Kwestia przyzwyczajenia – uśmiechnął się, ale są też plusy.
- Na przykład jakie ? - poczułam kolejną kroplę, tym razem na policzku.
- Nie muszę robić zdjęć do albumów pamiątkowych... paparazzi i fanki robią to za mnie –wybuchliśmy śmiechem
- Kropi... czy to tylko mi się wydaje ?– zapytałam.
- Nie wydaje ci się... zaczyna padać – wstał i wyciągnął rękę, Może lepiej pójdziemy gdzieś indziej ?
- Chętnie napiłabym się gorącej czekolady- Liam pomógł mi wstać.

Padało co raz mocniej dlatego zaczęliśmy biec. Przez całą drogę śmialiśmy się jak nienormalni. Po ponad 30 minutach, w końcu dotarliśmy do miejsca w którym według Liama podawali dobrą czekoladę. Wybrałam stolik i usiadłam przy nim czekając na przystojnego bruneta, który poszedł zamówić. Nagle do pomieszczenia weszła grupa dziewczyn... 6 nastolatek od 13 do 18 lat... na tyle przynajmniej wyglądały. Obserwowały Liama który zmierzał w moim kierunku z gorącymi napojami. Spojrzałam na zegarek, była już 18. Nie mogłam uwierzyć że nasze 'spotkanie' trwa już 2 godziny.
- Twoja czekolada- uśmiechnął się brunet kładąc napój przede mną.
- Merci- powiedziałam z francuskim akcentem
- Słodki akcent- usiadł naprzeciwko mnie.
- Tak sądzisz?- patrzyłam w jego przepiękne, trochę smutne oczy. Dosłownie tonęłam w jego paczydełkach.
- Oczywiście- jego uśmiech spowodował że delikatnie się zarumieniłam.
- Przepraszam... czy możemy poprosić o autograf ? - zapytała jedna z tych dziewczyn.
Miałam ochotę powiedzieć ''Nie widzisz że właśnie zepsułaś megaromantyczną chwilę ?”.
- Ja... zaraz wrócę...przepraszam- powiedział lekko zakłopotany Liam.
- Nie ma sprawy, poczekam – uśmiechnęłam się .''W końcu to nie jest jego wina , a co do dziewczyn... no cóż, nie codziennie spotyka się swojego idola.'' pomyślałam. Liam oraz fanki oddaliły się od naszego stolika żeby porobić sobie zdjęcia z ich idolem. Akurat dostałam smsa od Michelle ''Jak tam randka?x ''. Uśmiechnęłam się pod nosem i odpisałam ''Randka? Chyba fanki. Później Ci opowiem :)x''. Schowałam telefon do torebki, aż tu naglę usłyszałam czyiś głos nie daleko mnie.
- Cześć... ty jesteś nową dziewczyną Liama? – powiedziała nieśmiałym głosem , na oko 16 letnia brunetka.
Co mam odpowiedzieć? Zaczęłam panikować wewnątrz siebie jednocześnie zachowując spokój ...a przynajmniej próbowałam zachować spokój.
Sama nie wiedziałam czy jesteśmy na randce, czy on coś do mnie czuje, czy po prostu mnie polubił jako przyjaciółkę. Natomiast ja... ja chyba się w nim zakochałam.... taka miłość od pierwszego wejrzenia... jak w filmie... zabawne, prawda? Zauważyłam jak inna dziewczyna robi mi zdjęcie z daleka. Czas leciał a ja nadal nie wiedziałam co odpowiedzieć. Po chwili zastanawiania się, w końcu się odezwałam:
- Nie, nie jestem dziewczyna Liama. My....
- My jesteśmy przyjaciółmi- przerwał mi Liam, Znamy się od dziecka. Ostatni raz widzieliśmy się kilka lat temu i teraz tak jakoś wyszło że się spotkaliśmy. - Brunet posłał mi spojrzenie w stylu ''Powiedz że to prawda''
- Tak, to prawda – nie odrywałam wzroku od Liama, miło jest się spotkać z kolegą ze szkolnych lat.

Przez 5...10...15...20....30 minut... tak, 30 minut siedziałam samotnie patrząc się na Liama robiącego zdjęcia i podpisując koszulki, płyty (akurat miały płyty przy sobie...trochę to dziwne). Nawet ja zostałam poproszona o zdjęcie, jednak odmówiłam. Od czasu do czasu, odwracał się żeby upewnić się że nadal siedzę przy stole.
Dochodziła już 7 godzina. Co chwile przychodziły nowe fanki. Skąd wiedziały że on tuta jest? Miałam już dość czekania, założyłam płaszcz, wzięłam torebkę. Liam zauważył że wychodzę i podbiegł do mnie
- Przepraszam.... - złapał mnie za rękę, poczekaj jeszcze chwilę... proszę
- Muszę już iść. - odparłam suchym głosem
- 2 minuty i... -błagał mnie brunet
- Liam, jesteśmy z dwóch.... z dwóch zupełnie innych bajek. -zaczęłam tłumaczyć
- Wiem ale...
- Nie mam zamiaru przeżywać tego samego co moja siostra.... -spojrzałam po raz ostatni w jego brązowe oczy, idź do fanek.... czekają na Ciebie – lekki uśmiech pojawił się na mojej twarzy
Czekałam na jakąkolwiek odpowiedź, ale Liam milczał
- Do zobaczenia … -powiedziałam cichym głosem

Szybko wyszłam z budynku, złapałam taksówkę, lecz za nim do niej wsiadłam, odwróciłam się żeby po raz ostatni zobaczyć Liama. Chłopak nadal był tam z fankami, uśmiechając się jakby nic się nie stało. Wiedziałam że muszę o nim zapomnieć.



_-~________~-_

I jest VI rozdział jak obiecałam, trochę więcej akcji. Mam nadzieję że się spodoba. :)  Mam mnóstwo pomysłów na minutę jednak nie potrafię ich opisać.
Nie wiem kiedy pojawi się następny rozdział, chyba wiecie dlaczego ... tak,tak, chodzi o egzamin.
A wy od kiedy macie wakacje ? :)

Czytasz = Komentujesz



niedziela, 17 czerwca 2012

Rozdział 5

Już dzisiaj gwiazdka. Kocham to święto, jest to jeden z nielicznych dni które spędzam z całą rodziną. Lecz w tym roku jest inaczej, gwiazdkę spędzam w Londynie, razem z kuzynką, z ciocią i wujkiem i... z siostrą. Ta ostatnia osoba dużo dla mnie znaczy, ale czasami za bardzo chce kierować moim życiem, zachowuje się, no cóż, jak mama. Jednak Daniela jest wspaniałą siostrą na którą zawsze mogę liczyć : za każdym razem kiedy miałam jakiś problem, ona zawsze przy mnie była, radziła, pocieszała i pomagała. Kiedy miała 18 wyjechała do Hiszpanii studiować. Zawsze marzyła żeby zostać międzynarodową tłumaczką (to chyba od niej się zaraziłam ). Niedawno jej marzenie się spełniło. Dwa lata temu, w 2010 roku podczas Mistrzostw Świata w piłce nożnej, wygrała konkurs i poleciała do RPA na mecz finałowy. Okazało się że mieszkała w tym samym hotelu co reprezentacja Hiszpanii i tak jakoś wyszło że poznała tam pewnego piłkarza, który również mieszkał w Barcelonie. Do dziś są przyjaciółmi i to właśnie dzięki niemu, Daniela poznała swojego aktualnego chłopaka z którym jest już od półtora roku, a jest nim uważany przez wiele osób najlepszy piłkarz świata. Osobiście, widziałam go tylko kilka razy, bo rzadko kiedy ma wolne, jednak zdążyłam go poznać. Co o nim myślę ? Myślę że jest wspaniałym, opiekuńczym i bardzo sympatycznym chłopakiem... to znaczy mężczyzną, ma już 24 lata. Jest starszy o 2 lata od mojej siostry.

Wstałam z łóżka i zastanawiałam się w co się ubrać. Jak zawsze, po 20min stania przed szafą wybrałam strój na dzisiejszy wieczór. Natomiast stwierdziłam że ubiorę sukienkę dopiero wieczorem i zostałam w piżamie. Z powrotem położyłam się na łóżku i zastanawiałam się co mam teraz robić. Po półgodzinnym leżeniu postanowiłam że obudzę Michelle i razem zrobimy jakieś ciasto, żeby pokazać że my również potrafimy coś zrobić. Po cichutku zakradam się do pokoju Mi, mając nadzieje że jeszcze śpi. Nie myliłam się, brunetka nadal smacznie spała a ja wiedziałam że jeśli ja obudzę będzie krzyczała, aczkolwiek nie przejmowałam się jej reakcją i bez wahania zaczęłam ją budzić.
- POBUDKA! - skoczyłam na jej łózko.
- Wyjdź...- oparła zaspanym głosem.
- Nie, mam plan a ty musisz mi pomóc – zeskoczyłam z łózka i próbowałam włączyć budzik.
- Nawet nie próbuj go włączyć – położyła się na brzuchu i położyła głowę pod poduszkę
- Mam pójść po wodę ?- odwróciłam się w stronę Michelle
- Nienawidzę Cię. - ledwo co usłyszałam te słowa bo brunetka nadal miała schowaną głowę pod poduszką.
- Taa, ja też Cię kocham- odsunęłam się od budzika, Za 15min masz być w kuchni.

Wyszłam z jej pokoju i poszłam do kuchni. Włączyłam laptopa żeby poszukać jakiś przepis. Po kilki minutach znalazłam przepis na ciasto czekoladowe. Sprawdziłam czy mamy wszystkie składniki i usiadłam na krześle czekając na Michelle. Nagle usłyszałam mój telefon, to był sms od Liama '' Wesołych Świąt ! :) x ''. Po przeczytaniu smsa wielki uśmiech pojawił się na mojej twarzy ''Wesołych Świąt ;) x'' odpisałam i chwilę później zaspana Michelle jeszcze w piżamie weszła do kuchni.
- Śmiejesz się jak głupi to sera – powiedziała dość złośliwie siadając obok mnie
- Tak sądzisz? -wstałam z krzesła i otworzyłam szafkę w której znajdował się cukier.
- Tak widzę – oparła głowę na dłoni, a łokieć na stole.
- Chcesz coś zjeść ? - zapytałam wyciągając cukier, mąkę i inne składniki.
- Teraz się o mnie troszczysz? - westchnęła, Nie, dzięki, zróbmy to ciasto jak najszybciej. Nawet nie wiesz jak bardzo chcę się z powrotem położyć.

Zrobiłyśmy ciasto według przepisu. Nie będę ukrywać że byłam ze niego cholernie dumna, bo tak naprawdę nie umiem gotować, ani piec, a tym razem coś mi się udało.
W końcu zrobiło się ciemno, o 18 miałyśmy być u cioci i wujka. Rozpuściłam sobie włosy, ubrałam piękną czerwoną sukienkę i czarne buty. Punktualnie, o 18 byłyśmy na miejscu. Moja siostra była ze swoim chłopakiem. Nie sądziłam że aż tak bardzo się ucieszę na jej widok, nawet jeśli nie widziałyśmy się od 2 miesięcy. Podczas kolacji padły mało oryginalne pytania, czyli : ''Podoba Ci się Londyn ?'' ''Mam nadzieję ze Michelle dobrze się Tobą opiekuje'' i ''Co u Ciebie słychać? Tam we Francji, wszystko w porządku? A u rodziców ? Opowiedz nam''. Kiedy przyszła pora na zjedzenie naszego ciasta, miałam nadzieję że wszystkim będzie smakował. Niestety dodałyśmy za mało mąki...albo cukuru... nie pamiętam... w każdym bądź razie nawet jeśli ciasto nie było udane wszyscy wzięli chociaż kęs i udawali że im smakuje.
Około 1 wróciłyśmy do domu. Wzięłam szybki prysznic, poszłam spać i od razu zasnęłam bez liczenia owiec.

Drugi dzień świąt również spędziłam u rodziców Michelle. Jednak wróciłyśmy do domu wcześniej niż poprzedniego dnia, zaraz po kolacji. O 19.30 byłyśmy już u siebie. Byłam już zmęczona dlatego jak najszybciej weszłam do wanny. Podczas leżenia w ciepłej wodzie z pianą myślałam o spotkaniu z Liamem i przypomniało mi się że nawet nie wiem o której godzinie mamy się spotkać. Nie czekając ani chwili dłużej, wyszłam z łazienki i wzięłam telefon który leżał na moim łóżku. ''Cześć :) O której mamy się jutro spotkać?x'' wysłałam wiadomość do bruneta. Czekając na odpowiedź ubrałam się w piżamę i położyłam się na łóżku. Czekałam... czekałam... i czekałam na odpowiedź aż w końcu zasnęłam.

Rano obudził mnie telefon, był to sms od Liama ''Może o 16... ? :)''. Ledwo co widziałam literki ale udało mi się odpisać ''Ok. :)''. Spojrzałam na budzik, była już 10. Mówiłam już że lubię spać ?
Spojrzałam przez okno, zero śniegu i słoneczko. I to mają być święta?
W końcu przyszła godzina 15, tym razem postawiłam na delikatny róż. Zrobiłam lekki makijaż, zrobiłam szybkiego koka i ubrałam się . Zajęło mi to 30min. Michelle miała mnie tam zawieść. Już miałyśmy wychodzić aż tu nagle do domu wchodzi Daniela.
- Hej! – spojrzała się na Michelle która trzymała kluczyki od samochodu w dłoni, Wybieracie się gdzieś ?
- Nie. To znaczy tak- odwróciłam się do kuzynki która stała za mną i przewróciłam oczami.
- A gdzie? Jeśli można wiedzieć oczywiście. - oparła się o stolik który stał obok drzwi.
- Do sklepu- odparłam
- Na randkę – powiedziała Mi w tym samym czasie co ja.
- Na randkę mówisz... hmmm... dlaczego ja nic o tym nie wiedziałam? – spojrzenie siostry mówiło samo za siebie, to było coś w stylu '' I co masz na usprawiedliwienie?''
- Yyyy...no bo widzisz nie było kiedy. - wymusiłam uśmiech
- Nie było kiedy? Żartujesz prawda? - chciałam jej odpowiedzieć ale Daniela pokazała ręką że nie mam nic mówić. Powiesz mi chociaż kto to jest ?
- Ma na imię...
- Liam. -przerwała mi Michelle
- Jaki on jest? - siostra spojrzała na Michelle, Widziałaś już go?
- Tak, ale teraz nie mamy czasu na opowiadanie. Przypominam Ci że Twoja siostra ma się spotkać ze swoim księciem z bajki, więc wiesz... musimy już iść – uśmiechnęła się Mi i wyszła z domu
- No właśnie... - poszłam do Mi która już wchodziła do samochodu.
- A domu nie zakluczycie? - zapytała Daniela stając w drzwiach.
- Masz! - rzuciłam jej klucze, Zakluczysz ?
- Pod warunkiem że pojadę z Wami. - obracała breloczek z kluczami wokół palca
- Dobrze – odparła Michelle która już siedziała w samochodzie.
- Siedzisz z tyłu- powiedziałam i otworzyłam drzwi od samochodu

Przez całą drogę, Daniela pytała się o Liama, chciała wiedzieć o nim najmniejszy szczegół. Dotarłyśmy na miejsce.
- Wy tutaj zostajecie- spojrzałam na kuzynkę i siostrę, I obiecujcie że nie będziecie mnie 'szpiegować'.
Michelle i Daniela spojrzały się na siebie i wybuchnęły śmiechem
- Obiecujemy- odparły
- Co za rodzina. - uśmiechnęłam się pod nosem.

Wyszłam z samochodu i zauważyłam Liama który szedł w moim kierunku. Odwróciłam się żeby sprawdzić czy dziewczyny nadal tu są. Najwidoczniej mnie posłuchały. Liam podszedł do mnie.



_-~________~-_

Ten rozdział jest taki.... nijaki, wiem, i nie jestem z niego zadowolona, dlatego jutro dodam następny. W końcu Lili i Liam się spotkają, a co z tego wyniknie... zobaczycie ;) 
Co jakiś czas biografie bohaterów będą aktualizowane, tak więc, nie zapomnijcie kliknąć od czasu do czasu na zakładkę "Bohaterzy". Właśnie dodałam biografię + zdjęcie siostry Lili :)

Nie będę za dużo mówić o komentarzach bo już nie raz tłumaczyłam... :)
EDIT: Następny rozdział pojawi się w środę, nie zdążę go dokończyć, niestety szkoła ;/ Przepraszam xx

środa, 13 czerwca 2012

Zmiany :)

Hej :) 
Wprowadziłam małe/duże zmiany na blogu :
1. Pojawiły się dwie zakładki "Rozdziały" oraz "Bohaterzy"
2. Pojawiło się również nowe tło oraz nagłówek. Mam nadzieję że Wam się spodoba :)
3. Nowy kursor, haha ;D Nie wiedziałam jaki kursor wybrać, nadal szukam innego.
I to wszystko... spędziłam całe popołudnie nad tym wszystkim. Niestety Photoshop jest dla mnie zbyt skomplikowany :(

Nowy rozdział  pojawi się w sobotę albo w niedzielę. Może dodam dwa rozdziały...zobaczę ;p

Komentarze mogą dodać wszyscy, bez żadnych weryfikacji itp. Tak więc, jeden, nawet krótki komentarz jest mile widziany :) xx

Niall, Louis, Harry i Liam (Zayn bawi się w chowanego) pokażą Wam gdzie znajduje się przycisk "Komentarze" :


środa, 6 czerwca 2012

Rozdział 4


- Co się stało ?! – wpadłam do salonu.
- Twoja siostra przyjedzie. - powiedziała pisząc na komórce.
- Ale jak to ? Kiedy ? - zapytałam lekko zdziwiona.
- Jutro... to znaczy dzisiaj w nocy – spojrzała na mnie i uśmiechnęła się.
- Dlaczego wcześniej mi o tym nie powiedziała? Ty chyba żartujesz ? - podniosłam brwi z zaskoczenia.
- Nie wiem i nie, nie żartuję – nadal patrzyła na ekran swojego telefonu.
- To o której przylatuje? – spojrzałam na zegar, była już 21.30.
- O 2. Rodzice ją odbiorą..
- Ale … -nie dokończyłam, Michelle wstała z sofy i położyła palec na moje usta.
- Ciiicho, ktoś dzwoni – odebrała i poszła do swojego pokoju.

Poszłam do kuchni, otworzyłam lodówkę i stałam przed nią przez ponad 2minuty aż w końcu ją zamknęłam. Nalałam sobie wody i oparłam się o blat oglądając przez okno pustą ulicę. Nie rozumiałam dlaczego moja siostra przylatuje, czyżby rodzice mi nie ufali i chcieli żeby Daniela mnie pilnowała? Przecież rodzice Michelle mieszkali nie daleko, niecałe 30km od jej domu. Wzięłam ostatni łyk i poszłam podsłuchać z kim rozmawia kuzynka. Po cichutku weszłam po schodach, zaczęłam podsłuchiwać ale nic nie słyszałam. Postanowiłam zapłukać i wejść. Zobaczyłam płaczącą Mi. Leżała na łóżku a koło niej telefon.
- Coś się stało? - zapytałam cichym i nie pewnym głosem.
- Nie, nic. - zakryła twarz poduszką.
- Skoro nic się nie stało, to dlaczego płaczesz? - powoli szłam w kierunku łóżka.
- Nie płaczę, to od alergii. - odsłoniła swoją twarz, rzuciła poduszkę na ziemię i położyła się patrząc się na sufit.
- To przez tą osobę która zadzwoniła...? -usiadłam koło niej.Widziałam że nie jest z nią najlepiej.
- Jakbyś się czuła, gdyby Twoja najlepsza przyjaciółka spotykała się z Twoim byłym? - mówiła nie odciągając wzroku od sufitu.
- Nie wiem... zależy czy nadal bym coś do niego czuła... - Michelle przestała płakać.
- Chciałam do niego wrócić- powiedziała po chwili ciszy, ale on nie chciał. Powiedział mi że tak naprawdę go nie kocham, i że on był dla mnie nikim, że się nim bawiłam. - do oczu znów napływały jej łzy, Potem powiedział że podoba mu się moja najlepsza przyjaciółka, a ona obiecała mi że nigdy z nim nie będzie. -po jej policzkach spływały łzy. Jednak nie dotrzymała obietnicy...
- Ja... ja nie wiem co powiedzieć. Pierwszy raz widzę Cię w takim stanie- Po tych słowach brunetka usiadła.
- Ja wiem. Po prostu muszę o nich zapomnieć. Jak najszybciej wymazać ich z pamięci, i ją i jego. - otarła łzy i wstała z łóżka, a ja patrzyłam się na nią z niedowierzaniem.
- I taką Michelle znam. Niczym się nie przejmuje, a tym bardziej idiotami. -ja również wstałam z łóżka i przytuliłam dziewczynę. Będzie dobrze, znajdziesz lepszego- szepnęłam jej do ucha.
- A Liam?- odsunęła się, a na jej twarzy pojawił się uśmiech.
- Co Liam? -wzruszyłam ramionami udając że nie wiem o co chodzi.
- Czyli się odezwał ! - powiedziała z szerokim uśmiechem.
- No może... -nieśmiało się uśmiechnęłam.
- I co napisał ? - szturchnęła mnie łokciem
- A co to jest, spowiedź? -dziewczyna zaczęła się śmiać, To nie jest śmieszne, ty wszystko chcesz wiedzieć. Brunetka nadal się śmiała- No dobra....skoro nalegasz to Ci powiem.
- W końcu ! -przestała się śmiać ale uśmiech nie zniknął z jej twarzy.
- Chce się spotkać. Ale ja nie wiem kiedy, i gdzie. -usiadłam na łóżku.
- Może jutro w parku? -zapytała.
- No tak, oczywiście! 24 grudnia ! - puknęłam się w czoło.
- Fakt... jutro odpada... a po...pojutrze, w poniedziałek, 26. ? -usiadła koło mnie.
- Też o tym myślałam. -wyciągnęłam telefon z kieszeni
- Nie gadaj, tylko mu odpisz ! - wstała. Idę wziąć kąpiel z bąbelkami... a potem chyba pójdę spać. -powiedziała ziewając.
- Ja również – schowałam komórkę i poszłam do swojego pokoju.

Otworzyłam szafę z ubraniami, a potem przez długa chwilę patrzyłam na półki aż w końcu wyciągnęłam telefon żeby odpisać brunetowi. ''Hej :) Przez najbliższe dwa dni jestem zajęta, ty pewnie też. Tak więc... może w poniedziałek 26 w tej samej restauracji? ;) x''. Przeczytałam smsa kilka razy, nie chciałam się narzucać albo napisać czegoś głupiego. Kiedy kliknęłam na ''wyślij'' serce zaczęło mi bić jeszcze szybciej. Odłożyłam komórkę na stoliku, wzięłam piżamę i zeszłam na dół. Podczas kąpieli nie mogłam uwierzyć że tyle się wydarzyło w tak krótkim czasie... w ciągu jednego dnia poznałam wspaniałego chłopaka, który chce się ze mną spotkać. Po godzinie wyszłam z łazienki, poszłam do kuchni, napiłam się wody i poszłam do pokoju. Wchodząc sypialni natychmiast chwyciłam telefon i zobaczyłam że mam jedną nieodebraną wiadomość... od Liama. Położyłam się do łóżka i szybko przykryłam się kołdrą. Nadal nie mogłam uwierzyć że piszę z Liamem, z chłopakiem uwielbianym przez tysiące dziewczyn. W końcu otworzyłam wiadomość ''Może być ;) Nie mogę się doczekać... xx''. Na mojej twarzy pojawił się ogromny uśmiech, a w środku krzyczałam jak jakaś nienormalna ze szczęścia. Położyłam telefon koło łóżka i zamknęłam oczy. Na długo ich nie zamknęłam, bo po kilku minutach dostałam smsa od Michelle ''Kiedy się spotkacie? :)''. Uśmiechnęłam się i odpisałam ''W poniedziałek :) A teraz dobranoc ;*''. Wyciszyłam telefon i schowałam go pod poduszką. 



_-~________~-_

Jest 4 rozdział :) Od teraz, co weekend będzie nowy rozdział :) Już nie mogę się doczekać kiedy poznacie ciąg dalszy tego opowiadania... myślę że będziecie zaskoczeni... ;) 
Proszę o komentarze... jak zawsze... proszę o kilka słów, nic więcej ;)