poniedziałek, 28 maja 2012

Rozdział 3


Co prawda znałam go zaledwie kilka godzin, dużo o nim nie wiedziałam, ale bardzo mi się spodobał, nawet jeśli jego fryzura przypominała tą Justina B, ta... coś w tym było, takie małe podobieństwo między Justinem a Liamem.
- Jasne, nie ma problemu – uśmiechnęłam się i wyciągnęłam długopis żeby napisać mu mój numer na dłoni.
- Lili ! - zawołała Michelle.
- Ja już muszę iść– szybko wstałam, wzięłam kurtkę do ręki, spojrzałam się na bruneta który jeszcze siedział przy stole, Do zobaczenia, Liam.- zaczęłam odchodzić od bruneta.
- Do zobaczenia – odpowiedział, ostatni raz się odwróciłam i zobaczyłam jego zniewalający
uśmiech.

Podeszłam do tryskającej radością brunetki i wyszłyśmy razem z budynku. Miałam wrażenie że o czymś zapomniałam... zapomniałam wziąć jego numer. Nie wiedziałam czy mam się wrócić, czy po prostu czekać aż on napisze, aż tu nagle słyszę:
- Tylko się nie odwracaj. - powiedziała kuzynka chwytając mnie za łokieć.
- Dlaczego? - zapytałam
- No wiesz, zawsze trzeba zostawić mały ''niedosyt'' – zarzuciła włosami za siebie i uśmiechnęła się pod nosem
- I dlatego wyszłyśmy wcześniej? - zapytałam lekko zdziwiona
- Tak, właśnie dlatego. - odparła.
- Niesamowity pomysł, ty to masz głowę. – powiedziałam z ironią
- Wiesz co – zatrzymała się, jeszcze kiedyś mi za to podziękujesz. Przynajmniej wiesz że napisze albo oddzwoni bo będzie chciał Cię lepiej poznać, a ty będziesz miała czas poczytać w internecie co lubi a co nie. A teraz idziemy do domu.

Dotarłyśmy do domu, rzuciłam torebkę i buty bez obcasów w przedpokoju. Dom Michelle do największych nie należał, w końcu mieszka tutaj sama. Na pierwszym piętrze ma dwie sypialnie: czerwono-białą i zieloną, ta druga jest dla gości. Na parterze znajduje się salon oraz kuchnia amerykańska, na dodatek są dwie łazienki, jedna na dole, jedna na górze. Strasznie podobał mi się jej dom, był bardzo ładnie urządzony.
Weszłam do swojego pokoiku i zadzwoniłam do mamy żeby się nie martwiła że coś się stało. Po 28 minutach rozmowy, postanowiłam zejść na dół gdzie była Michelle. Brązowooka brunetka siedziała na sofie czytając coś na komputerze.
- Chodź szybko! Coś Ci pokażę – zauważyła mnie gdy schodziłam ze schodów.
- Już idę. - mruknęłam.
- Szybciej! - uśmiechnęła się i klepnęła miejsce na kanapie.
- No i...? - spojrzałam na jej komputer, była na jakiejś stronie plotkarskiej.
- Przeczytaj to. – pokazała palcem na ekran.
- ''Liam z One Direction potwierdził że od 2 tygodni nie jest z Danielle''- czytałam nagłos.
- Widzisz...-zaczęła mówić ale przerwałam jej.
- Widzę i wiem o co Ci chodzi i... nie...w tym roku skupiam się wyłącznie na nauce. -wstałam i zaczęłam iść w kierunku schodów.
- Twoja strata...- pociągnęła mnie za rękę, jest przystojny, miły, w Twoim stylu, na dodatek sławny, tysiące dziewczyn chciałyby go poznać... co z nim jest nie tak?
- Hmmm... No nie wiem... - spojrzałam na sufit,trzymając palec wskazujący wzdłuż policzka, może te tysiące dziewczyn mi przeszkadzają ?
- Ale w czym? - zapytała zamykając laptopa.
- Widziałaś co się działo w centrum, prawda? - usiadłam koło niej,
- Kwestia przyzwyczajenia, zobacz na Twoją siostrę, jakoś sobie radzi z tym wszystkim. - lekko się uśmiechnęła.
- Tak ale...- chciałam jej wytłumaczyć co czuję, co o tym wszystkim myślę, ale nie potrafiłam tego opisać, westchnęłam cicho. nie ważne... najpierw musi napisać.
- I to mi się podoba! A teraz poczytajmy coś o Twoim przyszłym chłopaku.- mrugnęła okiem.
- Mi.! -krzyknęłam, mówiłaś coś?- położyłam dłonie na biodrach.
- Nic, nic- na jej twarzy pojawił się szeroki uśmiech.

Czułam się trochę dziwnie czytając różne fakty o brunecie, uważam że lepiej byłoby gdyby sam mi o tym wszystkim powiedział, w końcu nie które fakty dotyczą jego życia prywatnego. Poznałam również resztę chłopaków z One Direction, wydawali się zabawni i sympatyczni, ciekawe czy naprawdę są tacy na co dzień, poza kamerami, czy to wszystko jest ''wykreowane'' przez managerów żeby tłumy dziewczyn piszczały na ich widok. Dostałam smsa, miałam nadzieje że to Liam. Nie rozumiem siebie... tak naprawdę, część mnie chcę się z nim spotkać, a część boi się konsekwencji. Sms był od Emmy, mojej najlepszej przyjaciółki ''Hej :) Podobno rozmawiałaś z mamą, a o mnie zapomniałaś... :( ''.
- Powiesz jej ? - zapytała czytając wiadomość
- Tak... nie... nie wiem, zobaczymy. - głęboko westchnęłam, wyciągnęłam telefon z kieszeni i poszłam do swojego pokoju.

Weszłam do pokoju, rzuciłam się na łóżko, na początku leżałam na plecach i myślałam czy opowiedzieć tą całą historię z Liamem Emmie. Wiem że jako najlepsze przyjaciółki powinnyśmy wszystko sobie mówić, ale ja teraz jestem w Anglii a ona we Francji, nie chciałabym żeby ktoś inny się o tym dowiedział, no a z Emmą nigdy nic nie wiadomo. Bałam się że nie wytrzyma i komuś powie. Postanowiłam że nic jej na razie nie powiem. Chwyciłam komórkę, usiadłam po turecku na łóżku i zadzwoniłam do mojej ukochanej blondynki. Podczas rozmowy padło pytanie którego nie chciałam usłyszeć: ''Poznałaś kogoś?”. Po kilkusekundowej ciszy odpowiedziałam jej ''tak, ale nie mam jego numeru.'', nie skłamałam, powiedziałam prawdę, ale nie powiedziałam że ten chłopak ma na imię Liam Payne. Po dziesięciu minutach rozmowy, Emma musiała się rozłączyć. Z powrotem położyłam się na plecach i myślałam o wszystkim i o niczym. Moje myślenie przerwały wibracje telefonu, dostałam wiadomość od nieznajomego numeru '' Może to on?' pomyślałam. Serce biło mi coraz szybciej, po chwili czekania, w końcu otworzyłam wiadomość ''Hej :) Kiedy możemy się spotkać ? :) Liam xx''. Uśmiech pojawił się na mojej twarzy a w brzuchu czułam motyle. Teraz na pytanie czy chciałabym się z nim spotkać, bez wahania odpowiedziałabym ''tak''. Taka już jestem, często zmieniam zdanie. Zaczęłam się zastanawiać gdzie i kiedy moglibyśmy się spotkać. Im szybciej tym lepiej, niestety jutro i pojutrze są święta, spędzam je z Michelle i jej rodzicami, tak więc zostaje mi 26. Zaczęłam odpisywać na smsa ''Hej :) Hmmm... może …'' nie dokończyłam pisać bo z salonu dochodziły krzyki.
- Lili! Chodź ! Szybko! - krzyczała Mi.



_-~________~-_

Jest 3 rozdział :) Trochę krótki ale ostatnio nie mam za dużo czasu, obiecuję że następny rozdział będzie dłuższy :) 
Nie zapomnijcie komentować ;) Na prawdę miło widzieć że ktoś czyta tego bloga ;*
EDIT: Niestety muszę to zrobić... nie ma komentarzy, nie ma rozdziałów. Skoro nikt nie czyta, to po co pisać..

wtorek, 22 maja 2012

Rozdział 2


-Jak możesz go nie znać?! - zapytała zdziwiona Michelle
-...Jak widać można, powiesz mi w końcu kto to jest?
-No wiesz... to jest Liam Payne.- wyciągnęła swoją komórkę
-Dużo mi to mówi... odpowiedz pełnym zdaniem- powiedziałam lekko zirytowana.
-Liam Payne, One Direction, takich pięciu piosenkarzy, tłumy piszczących nastolatek na ich widok...- robiła kilka zdjęć tłumu z Liamem
-....-otworzyłam szeroko oczy
-Czyli Ty naprawdę ich nie znasz...
-Nie. Skąd mam ich znać ?
-No nie wiem... przez internet...- zaczęła się śmiać.
-Nie ważne, idziemy coś jeść czy nie... ?-mruknęłam pod nosem
-Widzę że ktoś tu jest w złym humorze...-spojrzała się na mnie ze smutna minką.
-Tak! To znaczy nie, nie ważne... mówiłam Ci że wpadłam na jakiegoś gościa i dlatego się spóźniłam ? -starałam się mówić spokojnie, ale tak naprawdę byłam na siebie zła, sama nie wiem dlaczego.
-Ta, jasne, przyznaj że się zgubiłaś- przewróciła oczami i delikatnie mnie szturchnęła.

Przez cała drogę do restauracji myślałam o tym brunecie ze ślicznym uśmiechem.... Liam... . Nagle moje myślenie przerwała ''utrata równowagi''.
-Cholera !-krzyknęłam- złamałam sobie obcas !
-To złam sobie drugi – zaczęła się śmiać
-To nie jest śmieszne! - w tym momencie miałam ochotę ja udusić, ja tutaj chodzę jak jakaś nie normalna osoba wszyscy się na mnie patrzą a ona się ze mnie śmieje, znasz jakiego szewca w pobliżu ?
-Tak, a teraz wchodzimy tutaj-pokazała palcem drzwi.

Weszłyśmy do jakiejś restauracji. Byłam strasznie głodna i zła, miałam ochotę zabić pierwsze napotkaną osobę. Wybrałam stolik w kącie, żeby nikt nie widział moich butów, co prawda Michelle chciała usiąść koło okna, ale widziała że jestem zła więc zgodziła się z niechęcią z moim wyborem. Złożyłyśmy zamówienie. Cały czas widzę Liama w swojej głowie i zastanawiam się dlaczego tak dziwnie się na mnie patrzył. Kelner przyniósł nam jedzenie a my dosłownie się na nie rzuciłyśmy. Pomimo tego że byłam najedzona miałam ochotę na coś słodkiego.
-Ałć ! - poczułam jak ktoś nadepnął mi na nogę pod stołem
-Cicho ! -szepnęła Michelle, zobacz kto tam siedzi!
-Gdzie? -rozglądałam się po sali
-Tam!-pokazała palcem
-Nie pokazuje się pa....-zobaczyłam Liama,
-To...to...-jąkała się Michelle
-Tak to on, spojrzałam na brunetkę która patrzyła na chłopaka wielkimi oczami, przestań się na niego gapić ! kopnęłam ja pod stołem
-To bolało! -zostałam kopnięta
Po chwili nie wytrzymałam i spojrzałam na bruneta z pięknymi oczami do którego właśnie dołączył jakiś chłopak. Nagle Liam spojrzał w moją stronę a ja nieśmiało się uśmiechnęłam i szybko schyliłam głowę udając że kaszlę. Niestety Michelle zauważyła tą całą sytuacje.
- Spodobał Ci się? - zapytała z szerokim uśmiechem na twarzy, i nawet nie próbuj zaprzeczyć, widziałam jak na niego patrzysz... jak go ''pożerasz'' wzrokiem
- Pożeram? - spojrzałam się na nią z wielkimi oczami, Nikogo nie pożeram wzrokiem, chyba potrzebujesz okularów- w tej chwili wścibski uśmiech zagościł na mojej twarzy
- Zobaczysz, jeszcze mi podziękujesz, tak okazja zdarza się raz na milion ! - mrugnęła okiem i wstała
- Ale czemu? Gdzie idziesz ? – chwyciłam ją za rękę żeby ja przetrzymać
- Puść mnie. Wiesz że jestem silniejsza – fakt, jest silniejsza, chyba wszyscy na tym świecie są silniejsi ode mnie dlatego puściłam jej rękę.
- Od razu lepiej – poprawiła sobie włosy i podeszła do stolika przy którym siedział Liam

Obserwowałam ich z daleka, niestety niczego nie słyszałam, widziałam jak w pewnej chwili brunet uśmiechnął się i spojrzał na mnie ślicznym wzrokiem, natomiast ja, zamiast do niego podejść i porozmawiać udawałam że szukam czegoś w torebce. Jednak długo nie szukałam bo usłyszałam jak ktoś siada koło mnie, to była ta denerwująca dziewczyna, która najpierw coś robi a potem myśli.
- Już idą – szepnęła
Rzeczywiście, już idą, już są, już siadają, ja nie wiem jak mam się zachować, jedyne co zdołałam z siebie wydusić to ''Hej'' i dorzucić do tego nieśmiały uśmiech. Chłopacy się przedstawili, jednego już znałam drugiego nie, nawet nie zapamiętałam jak ten blondyn miał na imię. Michelle przedstawiła siebie i mnie gdyż nadal nie byłam w stanie coś powiedzieć.
- Domyślam się że właśnie z tą osobą miałaś się spotkać ? - uśmiech pojawił się na jego twarzy, tak naprawdę cały czas był uśmiechnięty.
- Jak to z tą osobą? Kiedy? Wy się znacie ? - zapytała zdziwiona brunetka
- Poznaliśmy się dzisiaj - odpowiedział Liam
- Chyba ktoś zapomniał mi o czymś powiedzieć...- Michelle posłała mi dość nieprzyjemne spojrzenie.
- No wiesz, próbowałam...- nie dokończyłam
- Spotkaliśmy się w Centrum Handlowym, śpieszyłem się i nie patrzyłem gdzie idę i... tak jakoś wyszło że wpadłam na...
- Mnie, ale nie rozmawialiśmy ze sobą bo nie miałam czasu a na dodatek nie wiedziałam gdzie mam iść– przerwałam brunetowi.
W tym momencie przyszedł kelner i zamówiłyśmy deser, ja kawałek ciasta czekoladowego, a reszta milkshake.
- No wiesz, gdybyś się spóźniła bo spotkałaś jakiegoś chłopaka nie obraziłabym się. - mówiąc to kuzynka spojrzała na blondyna.
- Oczywiście, teraz tak mówisz, ale jak przychodzi co do czego... - szturchnęłam dziewczynę, a ona wymusiła uśmiech
- Te dziewczyny co były dookoła Ciebie w Centrum to... -zaczęła brunetka
- To były fanki, prosiły o zdjęcia, autografy... bez nich moje życie było by nudne .
- To urocze..powiedziałam
- Tak urocze, ale ja nie potrafiłabym rozmawiać z piszczącymi i krzyczącymi fankami.
Dostaliśmy nasze zamówienie, moje ciasto wyglądało smakowicie i nie wiem czemu słyszałam głos mamy w swojej głowie „Co za dużo to nie zdrowo...” Ta, jasne, ale to jest silniejsze ode mnie, kocham czekoladę. Jednak kiedy trzymałam łyżeczkę w dłoni, Liam dziwnie się na mnie patrzył.
- Coś nie tak? - zapytałam.
- Nie... ja.. to może wydawać się śmieszne ale... - miałam wrażenie że czegoś się boi.
- Liam boi się łyżeczek – blondyn wybuchnął śmiechem. Chciałam się zapytać dlaczego ma taką dziwną fobię, ale uznałam że nie jest to stosowne.
- Każdy czegoś się boi. - spojrzałam mu w oczy, po raz pierwszy od z nami siedzi. Dotychczas unikałam tego, ponieważ bałam się że zacznę się rumienić. A jeśli chodzi o moje ciasto, trochę dziwnie się czułam kiedy go jadłam, dlatego go nie dokończyłam.
- My już musimy lecieć – powiedziała Michelle, spojrzałam się na nią i pomyślałam sobie ''Już ?''
- My również – blondyn wstał w tym samym czasie co moja kuzynka. Razem poszli zapłacić. Zostałam sama z brunetem
- Fajnie było Cię zobaczyć – trochę się zarumienił
- Przynajmniej mieliśmy okazję porozmawiać – w głowie powtarzałam sobie ''Spokojnie... tylko nie powiedz czegoś głupiego''
- Tak, może jeszcze kiedyś się spotkamy...
- Może... - spojrzałam na blondyna który ''podrywał'' Mi, dobrze wiedziałam o co chodzi brunetowi. - Może wymienimy się numerami ? - zapytał trochę nie pewnym głosem.



~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Przepraszam że rozdział dodałam tak późno, ale siedzę w szkole codziennie do 17 + zdaję egzaminy w tym roku. Obiecuję że akcja się rozkręci, na razie to tylko początek ;) 
Uwagi, propozycje, komentarze są zawsze mile widziane :)


sobota, 19 maja 2012

Rozdział 1


Już jutro gwiazdka, a moja kuzynka nadal pracuje w centrum handlowym. Wstałam po 11, a o 12 miałam iść coś zjeść z Michelle. Szybko się ubrałam, uczesałam i wyszłam z domu około 11.30. Miałam tylko 30 min, a nie lubię być spóźniona. Zaczęłam biec, po drodze niechcący potrąciłam kilka osób, ale nie zatrzymywałam się, nie miałam czasu. Kiedy w końcu byłam na miejscu, pojawił się drugi problem, nie wiem gdzie jest ten sklep z odzieżą, a centrum handlowe jest... o-g-r-o-m-n-e. Rozglądam się na lewo, na prawo, patrzę na windę... i co ja mam teraz zrobić? Patrzę na zegarek 11:57. Szybko otworzyłam torebkę i nerwowo szukam telefonu. W torebce znajduję wszystko tylko nie telefon "Jak zawsze nie mogę czegoś znaleźć". Patrzę dookoła siebie, szukam ławki. Jest !. Siadam i wysypuję wszystko co miałam w torebce i... nagle czuję jak coś wibruje w kieszeni. Na mojej twarzy pojawił się uśmiech, to był sms od Michelle „Hej! Kiedy będziesz? :)”. Wstałam z ławki i zmierzam w kierunku ruchomych schodów, nie patrząc gdzie idę odpisuję na sms'a „Pomóż mi ! Nie wiem gdzie...”. Poczułam jak na kogoś wpadam i upadłam na ziemię.
-Ałć! -krzyknęłam trzymając się za głowę
-Przepraszam... nie chciałem... -powiedział nieznajomy podając mi rękę
-Nic... nic się nie stało -uśmiechnęłam się.
-Ja naprawdę nie chciałem, zamyśliłem się....nic Tobie nie jest? - zapytał się brunet ze smutnymi oczami.
-Nie, nic... wszystko ok. - powiedziałam, a brunet pomógł mi wstać, ja również nie widziałam gdzie idę, na dodatek mam buty na obcasie tak więc łatwo stracić równowagę.
-Masz, to chyba Twoje – podał mi moją komórkę która leżała na ziemi.
-Dzięki – popatrzyłam na ekran komórki, świetnie ! Nie ma to jak ryska na ekraniku- powiedziałam lekko zła
-Ale nadal działa to najważniejsze- odpowiedział chłopak, dziwnie patrząc się na mnie .
-Coś nie tak? -zapytałam
-Nie nic, po prostu...-nie dokończył zdania.
-Liam ! -krzyknęła jakaś dziewczyna z daleka zmierzając w naszym kierunku.
-To... ja może pójdę... umówiłam się z kimś i już jestem spóźniona, na dodatek nie wiem gdzie mam iść …pewnie nie wiesz gdzie jest H&M...?
-Nie... niestety nie wiem – popatrzył na dziewczynę która była co raz bliżej nas.
-Okej... nic nie szkodzi. Muszę już iść, może jeszcze kiedyś się spotkamy- uśmiechnęłam się.
-Miło było Cię poznać- spojrzał mi w oczy i uśmiechnął się.

Odeszłam szybkim krokiem od bruneta. Dokończyłam pisać sms'a do kuzynki i wysłałam go. Nie widząc H&M na pierwszym piętrze postanowiłam wejść na drugie piętro ruchomymi schodami. Podczas wjeżdżania na górę spojrzałam w kierunku chłopaka, który był otoczony przez grupkę dziewczyn. Wydawało mi się to trochę dziwne. Moje myślenie przerwał telefon od Michelle.

-Gdzie ty jesteś ?!
-Yyy... hmmm... teraz.. to ja jestem przy ruchomych schodach... na drugim piętrze.
-Karmelowy płaszcz?
-Tak... -odpowiedziałam niepewnie
-Widzę Cię! - krzyknęła i rozłączyła się.

Przez chwilę stałam nie ruchomo, rozglądałam się za wysoką brunetką.
-Za tobą !-usłyszałam
-Jak dobrze że Ciebie widzę! Mogłaś mnie uprzedzić i dać mi jakiś plan tego centrum...- podniosłam głos.
-Przepraszam...nie wiedziałam że … zresztą nie ważne, idziemy jeść ?- niewinnie się uśmiechnęła.
-Oczywiście że tak ! Umieram z głodu – mój brzuch się odezwał, widzisz?
-Już idziemy jeść...-pogłaskała mój brzuch i wybuchła śmiechem a ja razem z nią.
Kiedy wychodziłyśmy z centrum, przeszłyśmy obok bruneta.... i dziewczyn, które nadal tam stały. Co chwilę było widać jakiś błysk, a chłopak powoli znikał wśród dziewczyn.
-Co to za jeden? -zapytałam Michelle szukając go wzrokiem.
-Kto?
-Ten z dziewczynami...-pokazałam jej tłum oczami.
-... Nie znasz go... ? -nagle stanęła i popatrzyła się na mnie z niedowierzaniem.
-A powinnam?
-Jak możesz nie znać....



_-~________~-_


Zastanawiam się czy rozdziały nie są za krótkie...  kiedy piszę na komputerze, jeden post=jedna strona/kartka ale na blogu, post wydaje mi się za krótki, chyba że czcionka jest za mała. Co o tym sądzicie ? :) Komentarze jak zwykle mile widziane :) 


P.S. Jeden komentarz = jeden buziak od Zayn'a ;p

piątek, 18 maja 2012

Prologue


W końcu dwa tygodnie przerwy ! Dwa tygodnie bez szkoły, dwa tygodnie bez wkuwania wieczorami no i najważniejsze, dwa tygodnie wypoczynku. W tym roku spędzę gwiazdkę i sylwester u mojej kuzynki, w Anglii. To miał być prezent od rodziców, był tylko jeden warunek, zero alkoholu, ten warunek dotyczył nawet mojej kuzynki, Michelle, która ma 21lat.

Właśnie skończyłam się pakować, zajęło mi to trochę czasu bo nie łatwo jest zabrać tylko „najważniejsze” rzeczy. Wykąpałam się i poszłam spać myśląc o jutrzejszym dniu.
-Lili, wstawaj... -Powiedziała delikatnym głosem mama.
-Jeszcze chwila... mruknęłam i przewróciłam się na drugi bok.
-Chcesz się spóźnić na samolot i zostać z nami przez dwa tygodnie ?
-Nie dzięki... jeszcze tylko 5 minut...
-Jak chcesz... idę zrobić śniadanie, co sobie życzysz?
-To co zawsze. - uśmiechnęłam się
-Co za dużo to nie zdrowo, a zwłaszcza kiedy chodzi o Nutellę.

Mama wyszła, a ja wstałam, poszłam do łazienki, zrobiłam sobie kłosa i ubrałam się. Zajęło mi to mniej więcej pół godziny. Byłam bardzo podekscytowana myślą że za kilka godzin będę w Londynie. Kiedy w końcu zeszłam do kuchni, rodzice siedzieli przy stole, a na nim moje śniadanie. Zanim zaczęłam jeść pocałowałam mamę w policzek dziękując jej za śniadanie. Szybciutko zjadłam, a potem poszłam ubrać kurtkę  i włożyłam walizkę do bagażnika.
Po dwóch godzinach spędzonych w samochodzie dojechaliśmy na lotnisko. Reszta rodziny mieszka w Polsce, często tutaj jestem i dlatego lotnisko znam na pamięć. Odebrałam bilet, zostało mi jeszcze półtorej godziny. Jak zwykle przed odprawą kupiłam sobie Kinder Bueno.
-Przestań tyle jeść! Dopiero co jadłaś śniadanie - powiedziała mama patrząc na mnie z nie dowierzaniem
-Taa, ponad 2 godziny temu, zresztą, czekolada jest dobra na pamięć.
Naglę słyszę „Pasażerowie lotu 2973 [...] na odprawę przy bramce numer 04”. Nie miałam zamiaru dłużej słuchać mojej mamy, tak więc pożegnałam się z rodzicami i poszłam do odprawy.

W samolocie słuchałam muzyki, natomiast nie wiele słyszałam bo przede mną było dwóch Hiszpanów którzy bardzo głośno rozmawiali.
Lot nie trwał długo, zaledwie godzinę. Kiedy wyszłam z samolotu, i odebrałam swój bagaż rozglądałam się szukając mojej kuzynki. Na szczęście długo jej nie szukałam, to ona mnie znalazła i do mnie podbiegła
-Cześć Lili ! - przytuliła mnie.
-No hej ! Myślałam że Cię nie odnajdę ! To lotnisko jest... 
-Ogromne tak wiem, Twoja siostra też mi to mówiła- przerwała mi i się uśmiechnęła.
-Moja siostra... przez nią musiałam słuchać taty i jego „wykładu” na temat alkoholu. - przewróciłam oczami
-Tak wiem, ja również, ale to co się stało tamtego wieczoru z Danielą już się nigdy nie powtórzy, obiecuję...


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~


To jest moje pierwsze opowiadanie, tak więc z góry przepraszam za wszystkie błędy, i z chęcią wysłucham Waszych uwag :) Oczywiście komentarze są mile widziane : ) 


Bohaterowie

Liliana „Lili” urodziła się w Polsce 4 kwietnia 1994. Jej rodzina oraz przyjaciele nazywają ją czekoladoholiczką. Kiedy miała 9 lat wyjechała z rodzicami do Francji, do rodzinnego kraju taty. Mówi w 5 językach. Na co dzień jest uśmiechniętą i spokojną nastolatką, jednak potrafi pokazać charakter. Wszystko bierze sobie do serca, tak więc bardzo łatwo jest ją zranić i nie zawsze potrafi wybaczyć. Bardzo dobrze radzi sobie z nauką dlatego jest w jednym z najlepszych liceum, w przyszłości chciałaby zostać tłumaczką. Świetnie dogaduje się ze swoją siostrą Danielą i ze swoją najlepszą przyjaciółką Emmą, bez której nie mogłaby żyć.




 Emma, najlepsza przyjaciółka Lili. Urodziła się we Francji 24 czerwca 1994. Chodzi do tego samego liceum co Lili.  Emma kocha imprezować, ciągle się śmieje, a usta nigdy jej się nie zamykają.Jest wspaniałą przyjaciółką, zawsze potrafi pocieszyć i rozweselić ale jak każdy ma swoją "ciemną stronę", jest bardzo uparta, zawsze musi mieć rację i nie zawsze przyznaje się do błędu. 





 Michelle, 21-letnia kuzynka Lili. Urodziła się i mieszka w Anglii. Niestety nie mówi dobrze po Polsku. Szalona imprezowiczka która w głębi duszy jest jeszcze dzieckiem. Nie potrafi być w stałym związku.





Chłopcy z One Direction, od lewej: Louis, Liam, Zayn, Harry i Niall