-Jak
możesz go nie znać?! - zapytała zdziwiona Michelle
-...Jak
widać można, powiesz mi w końcu kto to jest?
-No
wiesz... to jest Liam Payne.- wyciągnęła swoją komórkę
-Dużo
mi to mówi... odpowiedz pełnym zdaniem- powiedziałam lekko
zirytowana.
-Liam
Payne, One Direction, takich pięciu piosenkarzy, tłumy piszczących
nastolatek na ich widok...- robiła kilka zdjęć tłumu z Liamem
-....-otworzyłam
szeroko oczy
-Czyli
Ty naprawdę ich nie znasz...
-Nie.
Skąd mam ich znać ?
-No
nie wiem... przez internet...- zaczęła się śmiać.
-Nie
ważne, idziemy coś jeść czy nie... ?-mruknęłam pod nosem
-Widzę
że ktoś tu jest w złym humorze...-spojrzała się na mnie ze
smutna minką.
-Tak!
To znaczy nie, nie ważne... mówiłam Ci że wpadłam na jakiegoś
gościa i dlatego się spóźniłam ? -starałam się mówić
spokojnie, ale tak naprawdę byłam na siebie zła, sama nie wiem
dlaczego.
-Ta,
jasne, przyznaj że się zgubiłaś- przewróciła oczami i delikatnie
mnie szturchnęła.
Przez
cała drogę do restauracji myślałam o tym brunecie ze ślicznym
uśmiechem.... Liam... . Nagle moje myślenie przerwała ''utrata
równowagi''.
-Cholera
!-krzyknęłam- złamałam sobie obcas !
-To
złam sobie drugi – zaczęła się śmiać
-To
nie jest śmieszne! - w tym momencie miałam ochotę ja udusić, ja
tutaj chodzę jak jakaś nie normalna osoba wszyscy się na mnie
patrzą a ona się ze mnie śmieje, znasz jakiego szewca w pobliżu ?
-Tak,
a teraz wchodzimy tutaj-pokazała palcem drzwi.
Weszłyśmy
do jakiejś restauracji. Byłam strasznie głodna i zła, miałam
ochotę zabić pierwsze napotkaną osobę. Wybrałam stolik w kącie,
żeby nikt nie widział moich butów, co prawda Michelle chciała
usiąść koło okna, ale widziała że jestem zła więc zgodziła
się z niechęcią z moim wyborem. Złożyłyśmy zamówienie. Cały
czas widzę Liama w swojej głowie i zastanawiam się dlaczego tak
dziwnie się na mnie patrzył. Kelner przyniósł nam jedzenie a my
dosłownie się na nie rzuciłyśmy. Pomimo tego że byłam najedzona
miałam ochotę na coś słodkiego.
-Ałć
! - poczułam jak ktoś nadepnął mi na nogę pod stołem
-Cicho
! -szepnęła Michelle, zobacz kto tam siedzi!
-Gdzie?
-rozglądałam się po sali
-Tam!-pokazała
palcem
-Nie
pokazuje się pa....-zobaczyłam Liama,
-To...to...-jąkała
się Michelle
-Tak
to on, spojrzałam na brunetkę która patrzyła na chłopaka
wielkimi oczami, przestań się na niego gapić ! kopnęłam ja pod
stołem
-To
bolało! -zostałam kopnięta
Po
chwili nie wytrzymałam i spojrzałam na bruneta z pięknymi oczami
do którego właśnie dołączył jakiś chłopak. Nagle Liam
spojrzał w moją stronę a ja nieśmiało się uśmiechnęłam i
szybko schyliłam głowę udając że kaszlę. Niestety Michelle
zauważyła tą całą sytuacje.
-
Spodobał Ci się? - zapytała z szerokim uśmiechem na twarzy, i
nawet nie próbuj zaprzeczyć, widziałam jak na niego patrzysz...
jak go ''pożerasz'' wzrokiem
-
Pożeram? - spojrzałam się na nią z wielkimi oczami, Nikogo nie
pożeram wzrokiem, chyba potrzebujesz okularów- w tej chwili
wścibski uśmiech zagościł na mojej twarzy
-
Zobaczysz, jeszcze mi podziękujesz, tak okazja zdarza się raz na
milion ! - mrugnęła okiem i wstała
-
Ale czemu? Gdzie idziesz ? – chwyciłam ją za rękę żeby ja
przetrzymać
-
Puść mnie. Wiesz że jestem silniejsza – fakt, jest silniejsza,
chyba wszyscy na tym świecie są silniejsi ode mnie dlatego puściłam
jej rękę.
-
Od razu lepiej – poprawiła sobie włosy i podeszła do stolika
przy którym siedział Liam
Obserwowałam
ich z daleka, niestety niczego nie słyszałam, widziałam jak w
pewnej chwili brunet uśmiechnął się i spojrzał na mnie ślicznym
wzrokiem, natomiast ja, zamiast do niego podejść i porozmawiać
udawałam że szukam czegoś w torebce. Jednak długo nie szukałam
bo usłyszałam jak ktoś siada koło mnie, to była ta denerwująca
dziewczyna, która najpierw coś robi a potem myśli.
-
Już idą – szepnęła
Rzeczywiście,
już idą, już są, już siadają, ja nie wiem jak mam się
zachować, jedyne co zdołałam z siebie wydusić to ''Hej'' i
dorzucić do tego nieśmiały uśmiech. Chłopacy się przedstawili,
jednego już znałam drugiego nie, nawet nie zapamiętałam jak ten
blondyn miał na imię. Michelle przedstawiła siebie i mnie gdyż
nadal nie byłam w stanie coś powiedzieć.
-
Domyślam się że właśnie z tą osobą miałaś się spotkać ? -
uśmiech pojawił się na jego twarzy, tak naprawdę cały czas był
uśmiechnięty.
-
Jak to z tą osobą? Kiedy? Wy się znacie ? - zapytała zdziwiona
brunetka
- Poznaliśmy się dzisiaj - odpowiedział Liam
-
Chyba ktoś zapomniał mi o czymś powiedzieć...- Michelle posłała
mi dość nieprzyjemne spojrzenie.
-
No wiesz, próbowałam...- nie dokończyłam
-
Spotkaliśmy się w Centrum Handlowym, śpieszyłem się i nie
patrzyłem gdzie idę i... tak jakoś wyszło że wpadłam na...
-
Mnie, ale nie rozmawialiśmy ze sobą bo nie miałam czasu a na
dodatek nie wiedziałam gdzie mam iść– przerwałam brunetowi.
W
tym momencie przyszedł kelner i zamówiłyśmy deser, ja kawałek
ciasta czekoladowego, a reszta milkshake.
-
No wiesz, gdybyś się spóźniła bo spotkałaś jakiegoś chłopaka
nie obraziłabym się. - mówiąc to kuzynka spojrzała na blondyna.
-
Oczywiście, teraz tak mówisz, ale jak przychodzi co do czego... -
szturchnęłam dziewczynę, a ona wymusiła uśmiech
-
Te dziewczyny co były dookoła Ciebie w Centrum to... -zaczęła
brunetka
-
To były fanki, prosiły o zdjęcia, autografy... bez nich moje życie
było by nudne .
-
To urocze..powiedziałam
-
Tak urocze, ale ja nie potrafiłabym rozmawiać z piszczącymi i krzyczącymi fankami.
Dostaliśmy nasze zamówienie, moje ciasto wyglądało smakowicie i nie wiem
czemu słyszałam głos mamy w swojej głowie „Co za dużo to nie
zdrowo...” Ta, jasne, ale to jest silniejsze ode mnie, kocham
czekoladę. Jednak kiedy trzymałam łyżeczkę w dłoni, Liam
dziwnie się na mnie patrzył.
-
Coś nie tak? - zapytałam.
-
Nie... ja.. to może wydawać się śmieszne ale... - miałam
wrażenie że czegoś się boi.
-
Liam boi się łyżeczek – blondyn wybuchnął śmiechem. Chciałam
się zapytać dlaczego ma taką dziwną fobię, ale uznałam że nie
jest to stosowne.
-
Każdy czegoś się boi. - spojrzałam mu w oczy, po raz pierwszy od
z nami siedzi. Dotychczas unikałam tego, ponieważ bałam się że
zacznę się rumienić. A jeśli chodzi o moje ciasto, trochę
dziwnie się czułam kiedy go jadłam, dlatego go nie dokończyłam.
-
My już musimy lecieć – powiedziała Michelle, spojrzałam się na
nią i pomyślałam sobie ''Już ?''
-
My również – blondyn wstał w tym samym czasie co moja kuzynka.
Razem poszli zapłacić. Zostałam sama z brunetem
-
Fajnie było Cię zobaczyć – trochę się zarumienił
-
Przynajmniej mieliśmy okazję porozmawiać – w głowie powtarzałam
sobie ''Spokojnie... tylko nie powiedz czegoś głupiego''
-
Tak, może jeszcze kiedyś się spotkamy...
-
Może... - spojrzałam na blondyna który ''podrywał'' Mi, dobrze
wiedziałam o co chodzi brunetowi. - Może wymienimy się numerami ?
- zapytał trochę nie pewnym głosem.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Przepraszam że rozdział dodałam tak późno, ale siedzę w szkole codziennie do 17 + zdaję egzaminy w tym roku. Obiecuję że akcja się rozkręci, na razie to tylko początek ;)
Uwagi, propozycje, komentarze są zawsze mile widziane :)

Super blog !!!!!!!!!!! pisz dalej ! : D bardzo mi sie podoba to opowiadanie ;* czekam na kolejne
OdpowiedzUsuń