wtorek, 22 maja 2012

Rozdział 2


-Jak możesz go nie znać?! - zapytała zdziwiona Michelle
-...Jak widać można, powiesz mi w końcu kto to jest?
-No wiesz... to jest Liam Payne.- wyciągnęła swoją komórkę
-Dużo mi to mówi... odpowiedz pełnym zdaniem- powiedziałam lekko zirytowana.
-Liam Payne, One Direction, takich pięciu piosenkarzy, tłumy piszczących nastolatek na ich widok...- robiła kilka zdjęć tłumu z Liamem
-....-otworzyłam szeroko oczy
-Czyli Ty naprawdę ich nie znasz...
-Nie. Skąd mam ich znać ?
-No nie wiem... przez internet...- zaczęła się śmiać.
-Nie ważne, idziemy coś jeść czy nie... ?-mruknęłam pod nosem
-Widzę że ktoś tu jest w złym humorze...-spojrzała się na mnie ze smutna minką.
-Tak! To znaczy nie, nie ważne... mówiłam Ci że wpadłam na jakiegoś gościa i dlatego się spóźniłam ? -starałam się mówić spokojnie, ale tak naprawdę byłam na siebie zła, sama nie wiem dlaczego.
-Ta, jasne, przyznaj że się zgubiłaś- przewróciła oczami i delikatnie mnie szturchnęła.

Przez cała drogę do restauracji myślałam o tym brunecie ze ślicznym uśmiechem.... Liam... . Nagle moje myślenie przerwała ''utrata równowagi''.
-Cholera !-krzyknęłam- złamałam sobie obcas !
-To złam sobie drugi – zaczęła się śmiać
-To nie jest śmieszne! - w tym momencie miałam ochotę ja udusić, ja tutaj chodzę jak jakaś nie normalna osoba wszyscy się na mnie patrzą a ona się ze mnie śmieje, znasz jakiego szewca w pobliżu ?
-Tak, a teraz wchodzimy tutaj-pokazała palcem drzwi.

Weszłyśmy do jakiejś restauracji. Byłam strasznie głodna i zła, miałam ochotę zabić pierwsze napotkaną osobę. Wybrałam stolik w kącie, żeby nikt nie widział moich butów, co prawda Michelle chciała usiąść koło okna, ale widziała że jestem zła więc zgodziła się z niechęcią z moim wyborem. Złożyłyśmy zamówienie. Cały czas widzę Liama w swojej głowie i zastanawiam się dlaczego tak dziwnie się na mnie patrzył. Kelner przyniósł nam jedzenie a my dosłownie się na nie rzuciłyśmy. Pomimo tego że byłam najedzona miałam ochotę na coś słodkiego.
-Ałć ! - poczułam jak ktoś nadepnął mi na nogę pod stołem
-Cicho ! -szepnęła Michelle, zobacz kto tam siedzi!
-Gdzie? -rozglądałam się po sali
-Tam!-pokazała palcem
-Nie pokazuje się pa....-zobaczyłam Liama,
-To...to...-jąkała się Michelle
-Tak to on, spojrzałam na brunetkę która patrzyła na chłopaka wielkimi oczami, przestań się na niego gapić ! kopnęłam ja pod stołem
-To bolało! -zostałam kopnięta
Po chwili nie wytrzymałam i spojrzałam na bruneta z pięknymi oczami do którego właśnie dołączył jakiś chłopak. Nagle Liam spojrzał w moją stronę a ja nieśmiało się uśmiechnęłam i szybko schyliłam głowę udając że kaszlę. Niestety Michelle zauważyła tą całą sytuacje.
- Spodobał Ci się? - zapytała z szerokim uśmiechem na twarzy, i nawet nie próbuj zaprzeczyć, widziałam jak na niego patrzysz... jak go ''pożerasz'' wzrokiem
- Pożeram? - spojrzałam się na nią z wielkimi oczami, Nikogo nie pożeram wzrokiem, chyba potrzebujesz okularów- w tej chwili wścibski uśmiech zagościł na mojej twarzy
- Zobaczysz, jeszcze mi podziękujesz, tak okazja zdarza się raz na milion ! - mrugnęła okiem i wstała
- Ale czemu? Gdzie idziesz ? – chwyciłam ją za rękę żeby ja przetrzymać
- Puść mnie. Wiesz że jestem silniejsza – fakt, jest silniejsza, chyba wszyscy na tym świecie są silniejsi ode mnie dlatego puściłam jej rękę.
- Od razu lepiej – poprawiła sobie włosy i podeszła do stolika przy którym siedział Liam

Obserwowałam ich z daleka, niestety niczego nie słyszałam, widziałam jak w pewnej chwili brunet uśmiechnął się i spojrzał na mnie ślicznym wzrokiem, natomiast ja, zamiast do niego podejść i porozmawiać udawałam że szukam czegoś w torebce. Jednak długo nie szukałam bo usłyszałam jak ktoś siada koło mnie, to była ta denerwująca dziewczyna, która najpierw coś robi a potem myśli.
- Już idą – szepnęła
Rzeczywiście, już idą, już są, już siadają, ja nie wiem jak mam się zachować, jedyne co zdołałam z siebie wydusić to ''Hej'' i dorzucić do tego nieśmiały uśmiech. Chłopacy się przedstawili, jednego już znałam drugiego nie, nawet nie zapamiętałam jak ten blondyn miał na imię. Michelle przedstawiła siebie i mnie gdyż nadal nie byłam w stanie coś powiedzieć.
- Domyślam się że właśnie z tą osobą miałaś się spotkać ? - uśmiech pojawił się na jego twarzy, tak naprawdę cały czas był uśmiechnięty.
- Jak to z tą osobą? Kiedy? Wy się znacie ? - zapytała zdziwiona brunetka
- Poznaliśmy się dzisiaj - odpowiedział Liam
- Chyba ktoś zapomniał mi o czymś powiedzieć...- Michelle posłała mi dość nieprzyjemne spojrzenie.
- No wiesz, próbowałam...- nie dokończyłam
- Spotkaliśmy się w Centrum Handlowym, śpieszyłem się i nie patrzyłem gdzie idę i... tak jakoś wyszło że wpadłam na...
- Mnie, ale nie rozmawialiśmy ze sobą bo nie miałam czasu a na dodatek nie wiedziałam gdzie mam iść– przerwałam brunetowi.
W tym momencie przyszedł kelner i zamówiłyśmy deser, ja kawałek ciasta czekoladowego, a reszta milkshake.
- No wiesz, gdybyś się spóźniła bo spotkałaś jakiegoś chłopaka nie obraziłabym się. - mówiąc to kuzynka spojrzała na blondyna.
- Oczywiście, teraz tak mówisz, ale jak przychodzi co do czego... - szturchnęłam dziewczynę, a ona wymusiła uśmiech
- Te dziewczyny co były dookoła Ciebie w Centrum to... -zaczęła brunetka
- To były fanki, prosiły o zdjęcia, autografy... bez nich moje życie było by nudne .
- To urocze..powiedziałam
- Tak urocze, ale ja nie potrafiłabym rozmawiać z piszczącymi i krzyczącymi fankami.
Dostaliśmy nasze zamówienie, moje ciasto wyglądało smakowicie i nie wiem czemu słyszałam głos mamy w swojej głowie „Co za dużo to nie zdrowo...” Ta, jasne, ale to jest silniejsze ode mnie, kocham czekoladę. Jednak kiedy trzymałam łyżeczkę w dłoni, Liam dziwnie się na mnie patrzył.
- Coś nie tak? - zapytałam.
- Nie... ja.. to może wydawać się śmieszne ale... - miałam wrażenie że czegoś się boi.
- Liam boi się łyżeczek – blondyn wybuchnął śmiechem. Chciałam się zapytać dlaczego ma taką dziwną fobię, ale uznałam że nie jest to stosowne.
- Każdy czegoś się boi. - spojrzałam mu w oczy, po raz pierwszy od z nami siedzi. Dotychczas unikałam tego, ponieważ bałam się że zacznę się rumienić. A jeśli chodzi o moje ciasto, trochę dziwnie się czułam kiedy go jadłam, dlatego go nie dokończyłam.
- My już musimy lecieć – powiedziała Michelle, spojrzałam się na nią i pomyślałam sobie ''Już ?''
- My również – blondyn wstał w tym samym czasie co moja kuzynka. Razem poszli zapłacić. Zostałam sama z brunetem
- Fajnie było Cię zobaczyć – trochę się zarumienił
- Przynajmniej mieliśmy okazję porozmawiać – w głowie powtarzałam sobie ''Spokojnie... tylko nie powiedz czegoś głupiego''
- Tak, może jeszcze kiedyś się spotkamy...
- Może... - spojrzałam na blondyna który ''podrywał'' Mi, dobrze wiedziałam o co chodzi brunetowi. - Może wymienimy się numerami ? - zapytał trochę nie pewnym głosem.



~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Przepraszam że rozdział dodałam tak późno, ale siedzę w szkole codziennie do 17 + zdaję egzaminy w tym roku. Obiecuję że akcja się rozkręci, na razie to tylko początek ;) 
Uwagi, propozycje, komentarze są zawsze mile widziane :)


1 komentarz:

  1. Super blog !!!!!!!!!!! pisz dalej ! : D bardzo mi sie podoba to opowiadanie ;* czekam na kolejne

    OdpowiedzUsuń