-
Co się stało ?! – wpadłam do salonu.
-
Twoja siostra przyjedzie. - powiedziała pisząc na komórce.
-
Ale jak to ? Kiedy ? - zapytałam lekko zdziwiona.
-
Jutro... to znaczy dzisiaj w nocy – spojrzała na mnie i
uśmiechnęła się.
-
Dlaczego wcześniej mi o tym nie powiedziała? Ty chyba żartujesz ?
- podniosłam brwi z zaskoczenia.
-
Nie wiem i nie, nie żartuję – nadal patrzyła na ekran swojego
telefonu.
-
To o której przylatuje? – spojrzałam na zegar, była już 21.30.
-
O 2. Rodzice ją odbiorą..
-
Ale … -nie dokończyłam, Michelle wstała z sofy i położyła
palec na moje usta.
-
Ciiicho, ktoś dzwoni – odebrała i poszła do swojego pokoju.
Poszłam
do kuchni, otworzyłam lodówkę i stałam przed nią przez ponad
2minuty aż w końcu ją zamknęłam. Nalałam sobie wody i oparłam
się o blat oglądając przez okno pustą ulicę. Nie rozumiałam
dlaczego moja siostra przylatuje, czyżby rodzice mi nie ufali i
chcieli żeby Daniela mnie pilnowała? Przecież rodzice Michelle
mieszkali nie daleko, niecałe 30km od jej domu. Wzięłam ostatni
łyk i poszłam podsłuchać z kim rozmawia kuzynka. Po cichutku
weszłam po schodach, zaczęłam podsłuchiwać ale nic nie słyszałam.
Postanowiłam zapłukać i wejść. Zobaczyłam płaczącą Mi.
Leżała na łóżku a koło niej telefon.
-
Coś się stało? - zapytałam cichym i nie pewnym głosem.
-
Nie, nic. - zakryła twarz poduszką.
-
Skoro nic się nie stało, to dlaczego płaczesz? - powoli szłam w
kierunku łóżka.
-
Nie płaczę, to od alergii. - odsłoniła swoją twarz, rzuciła
poduszkę na ziemię i położyła się patrząc się na sufit.
-
To przez tą osobę która zadzwoniła...? -usiadłam koło
niej.Widziałam że nie jest z nią najlepiej.
-
Jakbyś się czuła, gdyby Twoja najlepsza przyjaciółka spotykała
się z Twoim byłym? - mówiła nie odciągając wzroku od sufitu.
-
Nie wiem... zależy czy nadal bym coś do niego czuła... - Michelle
przestała płakać.
-
Chciałam do niego wrócić- powiedziała po chwili ciszy, ale on nie
chciał. Powiedział mi że tak naprawdę go nie kocham, i że on był
dla mnie nikim, że się nim bawiłam. - do oczu znów napływały
jej łzy, Potem powiedział że podoba mu się moja najlepsza
przyjaciółka, a ona obiecała mi że nigdy z nim nie będzie. -po
jej policzkach spływały łzy. Jednak nie dotrzymała obietnicy...
-
Ja... ja nie wiem co powiedzieć. Pierwszy raz widzę Cię w takim
stanie- Po tych słowach brunetka usiadła.
-
Ja wiem. Po prostu muszę o nich zapomnieć. Jak najszybciej wymazać
ich z pamięci, i ją i jego. - otarła łzy i wstała z łóżka, a
ja patrzyłam się na nią z niedowierzaniem.
-
I taką Michelle znam. Niczym się nie przejmuje, a tym bardziej
idiotami. -ja również wstałam z łóżka i przytuliłam
dziewczynę. Będzie dobrze, znajdziesz lepszego- szepnęłam jej do
ucha.
-
A Liam?- odsunęła się, a na jej twarzy pojawił się uśmiech.
-
Co Liam? -wzruszyłam ramionami udając że nie wiem o co chodzi.
-
Czyli się odezwał ! - powiedziała z szerokim uśmiechem.
-
No może... -nieśmiało się uśmiechnęłam.
-
I co napisał ? - szturchnęła mnie łokciem
-
A co to jest, spowiedź? -dziewczyna zaczęła się śmiać, To nie
jest śmieszne, ty wszystko chcesz wiedzieć. Brunetka nadal się śmiała- No dobra....skoro nalegasz to Ci powiem.
-
W końcu ! -przestała się śmiać ale uśmiech nie zniknął z jej
twarzy.
-
Chce się spotkać. Ale ja nie wiem kiedy, i gdzie. -usiadłam na
łóżku.
-
Może jutro w parku? -zapytała.
-
No tak, oczywiście! 24 grudnia ! - puknęłam się w czoło.
-
Fakt... jutro odpada... a po...pojutrze, w poniedziałek, 26. ?
-usiadła koło mnie.
-
Też o tym myślałam. -wyciągnęłam telefon z kieszeni
-
Nie gadaj, tylko mu odpisz ! - wstała. Idę wziąć kąpiel z
bąbelkami... a potem chyba pójdę spać. -powiedziała ziewając.
-
Ja również – schowałam komórkę i poszłam do swojego pokoju.
Otworzyłam
szafę z ubraniami, a potem przez długa chwilę patrzyłam na półki
aż w końcu wyciągnęłam telefon żeby odpisać brunetowi. ''Hej
:) Przez najbliższe dwa dni jestem zajęta, ty pewnie też. Tak
więc... może w poniedziałek 26 w tej samej restauracji? ;) x''.
Przeczytałam smsa kilka razy, nie chciałam się narzucać albo
napisać czegoś głupiego. Kiedy kliknęłam na ''wyślij'' serce
zaczęło mi bić jeszcze szybciej. Odłożyłam komórkę na stoliku,
wzięłam piżamę i zeszłam na dół. Podczas kąpieli nie mogłam
uwierzyć że tyle się wydarzyło w tak krótkim czasie... w ciągu
jednego dnia poznałam wspaniałego chłopaka, który chce się ze
mną spotkać. Po godzinie wyszłam z łazienki, poszłam do kuchni,
napiłam się wody i poszłam do pokoju. Wchodząc sypialni
natychmiast chwyciłam telefon i zobaczyłam że mam jedną
nieodebraną wiadomość... od Liama. Położyłam się do łóżka i
szybko przykryłam się kołdrą. Nadal nie mogłam uwierzyć że
piszę z Liamem, z chłopakiem uwielbianym przez tysiące dziewczyn.
W końcu otworzyłam wiadomość ''Może być ;) Nie mogę się
doczekać... xx''. Na mojej twarzy pojawił się ogromny uśmiech, a
w środku krzyczałam jak jakaś nienormalna ze szczęścia.
Położyłam telefon koło łóżka i zamknęłam oczy. Na długo ich
nie zamknęłam, bo po kilku minutach dostałam smsa od Michelle
''Kiedy się spotkacie? :)''. Uśmiechnęłam się i odpisałam ''W
poniedziałek :) A teraz dobranoc ;*''. Wyciszyłam telefon i schowałam go pod poduszką.
_-~________~-_
Jest 4 rozdział :) Od teraz, co weekend będzie nowy rozdział :) Już nie mogę się doczekać kiedy poznacie ciąg dalszy tego opowiadania... myślę że będziecie zaskoczeni... ;)
Proszę o komentarze... jak zawsze... proszę o kilka słów, nic więcej ;)

super rozdział;****
OdpowiedzUsuńczekam na następny;)