czwartek, 9 sierpnia 2012

Rozdział 7


Tak naprawdę nie wiem czemu zgodziłam się z nim spotkać. Fakt, podobał mi się, był taki słodki i uroczy, aczkolwiek od początku obawiałam się właśnie takiego końca. On jest sławny i rozchwytywany przez miliony dziewczyn, a ja, no cóż, jestem jeszcze zwykłą, przeciętną licealistką. Czułam się jak w jakimś amerykańskim filmie. No wiecie, zwykła ''śmiertelniczka'' i superbohater. W taksówce dostałam smsa od Liama ''Przepraszam... Wybaczysz...?''. Nie, nie wybaczę, syknęłam pod nosem

Wróciłam do domu, na kanapie siedziała Michelle z siostra, oglądały jakiś kanał plotkarski.
-I jak? - zapytała Michelle 'dumnym' głosem.
-Nie teraz. -machnęłam ręką i poszłam do swojego pokoju.
Włączyłam laptopa i położyłam się na łóżku. Próbowałam przestać o nim myśleć, ale nadal widziałam jego oczy... jego uśmiech... ''ok, stop, nie znasz go, nie wiesz kim jest, nie możesz się w nim zakochać, dla niego byłaś nikim.'' wmawiałam sobie to zdanie przez parę minut. Nie chciałam wchodzić na strony plotkarskie i na różne sieci społeczne. Bałam się że znajdę tam coś, co mogło by mnie zranić. Nie myliłam się, chciałam wiedzieć co u Liama. Nie mogłam się powstrzymać i w końcu weszłam na Twittera. Po przeczytaniu kilku opinii serce zaczęło mi bić coraz szybciej, zrobiło mi się nie dobrze. Dlaczego ? Dlatego że tysiące dziewczyn zaczęły mnie krytykować i wyzywać od najgorszych. Do internetu trafiły moje zdjęcia, co prawda na żadnym z nich nie widać dokładnie mojej twarzy, więc tą tajemniczą brunetką mogłaby być każda dziewczyna. Na szczęście moje życie prywatne było bezpieczne, nikt nie wiedział że to ja. Każda wypowiedź na mój temat mnie raniła, nawet jeśli nie znałam tych dziewczyn, łzy napływały mi do oczu. Większość pisała że to przeze mnie Liam i Danielle się rozeszli i wyzywały mnie od najgorszych. Nagle słyszę jak ktoś delikatnie puka.
-Mogę ? - zapytała Daniela cichym głosem.
-Jak chcesz -rzuciłam i usłyszałam jak drzwi powoli się otwierają.
Siostra zamknęła laptopa i położyła się obok mnie. Zapadła cisza, żadna z nas nie wiedziała co powiedzieć. Aż w końcu Danielle wstała z łóżka:
-Nie wiem co ci zrobił, nie wiem dlaczego ludzie Cię krytykują, przecież nic im nie zrobiłaś, nawet Cię nie znają, nie wiedzą kim jesteś, tak więc nie przejmuj się nimi i nim, miej ich wszystkich w dupie!
-Nie rozumiesz... -szepnęłam drżącym głosem
-Nie, nie rozumiem jak możesz się nimi przejmować. Znasz go od nie dawna, praktycznie w ogóle go nie znasz, nic o nim nie wiesz, poza tymi faktami co czytałaś z Michelle, które tak naprawdę są w 50% zmyślone. Nie mów mi że zakochałaś się w takim typie, błagam Cię, nie trać czasu na takich facetów...
-Sama nie wiem -wstałam z łóżka i szłam w stronę drzwi, patrząc przed siebie
-Wiesz że jego sława mogłaby Cię zniszczyć ! – pociągnęła mnie za nadgarstek i spojrzała mi w oczy , Nie chcę żebyś przeżyła to samo co ja …
- A może ja go lubię, i to bardzo ? Może chce się z nim spotkać jeszcze raz ? Nie jestem dzieckiem ! Sama sobie poradzę ze swoimi problemami ! A fakt że ty ćpałaś przez jakiś czas bo nie potrafiłaś zaakceptować sławy twojego chłopaka, nie znaczy że ja również zacznę brać narkotyki przez Liama – wykrzyczałam to siostrze prosto w twarz, łza spłynęła po jej policzku, a ja nie nie mogłam uwierzyć w to co powiedziałam.
-Prze....przepraszam -wyszeptałam, Ja po prostu nie wiem co się ze mną dzieje, nie potrafię podjąć decyzji, raz chcę się z nim spotkać, raz chcę go zapomnieć, ja nie....
-Nic nie szkodzi...-powiedziała delikatnym głosem i przytuliła mnie.
-Zobaczcie ! - do pokoju wtargnęła Michelle ze swoim fonem.
-Psujesz chwilę- burknęłam pod nosem
-Jak zawsze- dodała Daniela, a na naszych twarzach pojawił się uśmiech
-Bardzo śmieszne... - powiedziała zirytowana Mi, chciałam wam pokazać co napisał pewien brunet.
-Nie teraz ! -Daniela posłała kuzynce groźne spojrzenie, chociaż z mojego punktu widzenia wyglądało to dość śmiesznie.
-Pokaż, miejmy to już za sobą- powiedziałam
Michelle pokazała mi twittera Liama (nicknames are fakes jak by co;))
@Real_Iiam_Payne: RT '@iluv1D Who's that girl ?! She's look like a b*tch !!!! ' You don't know her...
@Real_Iiam_Payne: I'm sorry...

-Teraz jest mu przykro, a przedtem... no właśnie, co się wydarzyło ? -zapytała Mi.
-Yhym... wszystko było okej... dopóki nie poszliśmy się czegoś napić...
-Napić ?! Przecież ty nie możesz jeszcze pić ! -powiedziała oburzona Daniela i usiadła na łóżku.
-Nie musisz siadać to nie będzie długa historia – uśmiechnęłam się pod nosem, A więc byliśmy już w tej kawiarni aż tu nagle wchodzą fanki.
-No i ...? To chyba normalne że ma fanki– zdziwiła się kuzynka.
-Oczywiście, normalne jest również to, że siedziałam sama przy stole przez kilkadziesiąt minut – burknęłam.
-O boże ! Żartujesz sobie tak ? Ja wiem że ty się szybko obrażasz ale … napisz mu że mu wybaczasz i umówcie się jeszcze raz -Mi przewróciła oczami, machnęła ręką i wyszła z pokoju a ja patrzyłam się na nią z niedowierzaniem
-Nie przejmuj się nią, Dla niektórych osób wszystko jest takie proste -siostra się uśmiechnęła
-Taaaa, zauważyłam -odwzajemniłam uśmiech
-Jutro pójdziemy na zakupy, w końcu sylwester tuż tuż, co ty na to?
-No cóż... jeśli ty płacisz, to chętnie.



_-~________~-_

A więc, przepraszam przepraszam przepraszam za to że tak długo nie pisałam. Jedyne co mam na swoją obronę to wakacje...
 Następny rozdział postaram się dodać szybciej niż ten i będzie dłuższy, bo ten to jest najkrótszy rozdział ever.
Blog nazywa się inaczej zmieniłam na "When I see your face". Zmieniłam również wygląd bloga... jeszcze trochę trzeba go dopracować ;)
A tak po za tym, ile macie lat ? Bo jak na razie próbuję pisać bez przekleństw... trochę to trudne ;p

Mały 'prezent' ode mnie (sama robiłam #proud) ... jeszcze raz przepraszam za tak długą nieobecność ... :)


środa, 20 czerwca 2012

Rozdział 6

Liam podszedł do mnie i powiedział lekko zdyszanym głosem:
- Hej! Sorry za spóźnienie. - schylił głowę
- Nic się nie stało -delikatnie się uśmiechnęłam po czym brunet odwzajemnił uśmiech
- To gdzie idziemy ? -zapytał rozglądając się po ulicy
- Hmm.... a co proponujesz ? - zapadła kilkusekundowa cisza, spojrzałam na bruneta który nadal rozglądał się, Liam …. ?
- Przepraszam... Może pójdziemy do parku ? - ponownie spojrzał się za siebie
- Jasne, dlaczego nie. A gdzie jest park ? - zapytałam
- Tam. -pokazał kierunek.
- No to chodźmy – zaczęłam iść w kierunku parku natomiast Liam cały czas w miejscu, Coś się stało ? Odwróciłam się w stronę bruneta
- Nie, nic, chodźmy – uśmiechnął się,dołączył do mnie i poszliśmy do parku, który był tuż obok.

Przez chwilę panowała dość nie zręczna cisza, widziałam że coś gryzie Liama. Chłopak wyglądał jak by się czegoś obawiał, '' Może tłumu piszczących fanek? '' pomyślałam żartobliwie.
- Gdzie mieszkasz ? - zapytał przerywając ciszę.
- Nie daleko Paryża, a ty ?
- A ja... zależy... raz w domu, raz w hotelu, a czasami w tourbusie – zaśmiał się
- A fanki? Nie denerwują cię czasami? - spytałam nie pewnym głosem.
- Może usiądziemy? - wskazał palcem ławkę i usiadł na niej
- Jasne. -usiadłam koło niego, popatrzyłam dookoła siebie, ten park był zwyczajny. Nie był brzydki, ale już widziałam ładniejszy. Na dodatek wiatr i drzewa bez liści stwarzały zimną i nieprzyjemną atmosferę. Spojrzałam na chłopaka czekając na odpowiedź na moje pytanie.
- Pytałaś się o fanki tak ? -kiwnęłam głową, Jestem im bardzo wdzięczny, to właśnie dzięki nim nasza kariera się rozwija, dzięki nim nasze marzenia stały się rzeczywistością. Nasze fanki są naprawdę urocze i cudowne. - kiedy opowiadał o swoich fankach widziałam że naprawdę dużo dla niego znaczą
- Nie przeszkadza ci czasami... no wiesz... brak prywatności ?- spojrzałam na niebo bo poczułam kroplę wody na dłoni.
- Czasami.... tak. Odkąd staliśmy się sławni, nie mogę wyjść z domu nie zauważony.- powiedział te ostatnie słowa takim 'tęsknym' głosem.
- Taa...nie wyobrażam sobie takiego życia. Naprawdę, podziwiam Cię. - położyłam dłoń na jego ramieniu.
- Kwestia przyzwyczajenia – uśmiechnął się, ale są też plusy.
- Na przykład jakie ? - poczułam kolejną kroplę, tym razem na policzku.
- Nie muszę robić zdjęć do albumów pamiątkowych... paparazzi i fanki robią to za mnie –wybuchliśmy śmiechem
- Kropi... czy to tylko mi się wydaje ?– zapytałam.
- Nie wydaje ci się... zaczyna padać – wstał i wyciągnął rękę, Może lepiej pójdziemy gdzieś indziej ?
- Chętnie napiłabym się gorącej czekolady- Liam pomógł mi wstać.

Padało co raz mocniej dlatego zaczęliśmy biec. Przez całą drogę śmialiśmy się jak nienormalni. Po ponad 30 minutach, w końcu dotarliśmy do miejsca w którym według Liama podawali dobrą czekoladę. Wybrałam stolik i usiadłam przy nim czekając na przystojnego bruneta, który poszedł zamówić. Nagle do pomieszczenia weszła grupa dziewczyn... 6 nastolatek od 13 do 18 lat... na tyle przynajmniej wyglądały. Obserwowały Liama który zmierzał w moim kierunku z gorącymi napojami. Spojrzałam na zegarek, była już 18. Nie mogłam uwierzyć że nasze 'spotkanie' trwa już 2 godziny.
- Twoja czekolada- uśmiechnął się brunet kładąc napój przede mną.
- Merci- powiedziałam z francuskim akcentem
- Słodki akcent- usiadł naprzeciwko mnie.
- Tak sądzisz?- patrzyłam w jego przepiękne, trochę smutne oczy. Dosłownie tonęłam w jego paczydełkach.
- Oczywiście- jego uśmiech spowodował że delikatnie się zarumieniłam.
- Przepraszam... czy możemy poprosić o autograf ? - zapytała jedna z tych dziewczyn.
Miałam ochotę powiedzieć ''Nie widzisz że właśnie zepsułaś megaromantyczną chwilę ?”.
- Ja... zaraz wrócę...przepraszam- powiedział lekko zakłopotany Liam.
- Nie ma sprawy, poczekam – uśmiechnęłam się .''W końcu to nie jest jego wina , a co do dziewczyn... no cóż, nie codziennie spotyka się swojego idola.'' pomyślałam. Liam oraz fanki oddaliły się od naszego stolika żeby porobić sobie zdjęcia z ich idolem. Akurat dostałam smsa od Michelle ''Jak tam randka?x ''. Uśmiechnęłam się pod nosem i odpisałam ''Randka? Chyba fanki. Później Ci opowiem :)x''. Schowałam telefon do torebki, aż tu naglę usłyszałam czyiś głos nie daleko mnie.
- Cześć... ty jesteś nową dziewczyną Liama? – powiedziała nieśmiałym głosem , na oko 16 letnia brunetka.
Co mam odpowiedzieć? Zaczęłam panikować wewnątrz siebie jednocześnie zachowując spokój ...a przynajmniej próbowałam zachować spokój.
Sama nie wiedziałam czy jesteśmy na randce, czy on coś do mnie czuje, czy po prostu mnie polubił jako przyjaciółkę. Natomiast ja... ja chyba się w nim zakochałam.... taka miłość od pierwszego wejrzenia... jak w filmie... zabawne, prawda? Zauważyłam jak inna dziewczyna robi mi zdjęcie z daleka. Czas leciał a ja nadal nie wiedziałam co odpowiedzieć. Po chwili zastanawiania się, w końcu się odezwałam:
- Nie, nie jestem dziewczyna Liama. My....
- My jesteśmy przyjaciółmi- przerwał mi Liam, Znamy się od dziecka. Ostatni raz widzieliśmy się kilka lat temu i teraz tak jakoś wyszło że się spotkaliśmy. - Brunet posłał mi spojrzenie w stylu ''Powiedz że to prawda''
- Tak, to prawda – nie odrywałam wzroku od Liama, miło jest się spotkać z kolegą ze szkolnych lat.

Przez 5...10...15...20....30 minut... tak, 30 minut siedziałam samotnie patrząc się na Liama robiącego zdjęcia i podpisując koszulki, płyty (akurat miały płyty przy sobie...trochę to dziwne). Nawet ja zostałam poproszona o zdjęcie, jednak odmówiłam. Od czasu do czasu, odwracał się żeby upewnić się że nadal siedzę przy stole.
Dochodziła już 7 godzina. Co chwile przychodziły nowe fanki. Skąd wiedziały że on tuta jest? Miałam już dość czekania, założyłam płaszcz, wzięłam torebkę. Liam zauważył że wychodzę i podbiegł do mnie
- Przepraszam.... - złapał mnie za rękę, poczekaj jeszcze chwilę... proszę
- Muszę już iść. - odparłam suchym głosem
- 2 minuty i... -błagał mnie brunet
- Liam, jesteśmy z dwóch.... z dwóch zupełnie innych bajek. -zaczęłam tłumaczyć
- Wiem ale...
- Nie mam zamiaru przeżywać tego samego co moja siostra.... -spojrzałam po raz ostatni w jego brązowe oczy, idź do fanek.... czekają na Ciebie – lekki uśmiech pojawił się na mojej twarzy
Czekałam na jakąkolwiek odpowiedź, ale Liam milczał
- Do zobaczenia … -powiedziałam cichym głosem

Szybko wyszłam z budynku, złapałam taksówkę, lecz za nim do niej wsiadłam, odwróciłam się żeby po raz ostatni zobaczyć Liama. Chłopak nadal był tam z fankami, uśmiechając się jakby nic się nie stało. Wiedziałam że muszę o nim zapomnieć.



_-~________~-_

I jest VI rozdział jak obiecałam, trochę więcej akcji. Mam nadzieję że się spodoba. :)  Mam mnóstwo pomysłów na minutę jednak nie potrafię ich opisać.
Nie wiem kiedy pojawi się następny rozdział, chyba wiecie dlaczego ... tak,tak, chodzi o egzamin.
A wy od kiedy macie wakacje ? :)

Czytasz = Komentujesz



niedziela, 17 czerwca 2012

Rozdział 5

Już dzisiaj gwiazdka. Kocham to święto, jest to jeden z nielicznych dni które spędzam z całą rodziną. Lecz w tym roku jest inaczej, gwiazdkę spędzam w Londynie, razem z kuzynką, z ciocią i wujkiem i... z siostrą. Ta ostatnia osoba dużo dla mnie znaczy, ale czasami za bardzo chce kierować moim życiem, zachowuje się, no cóż, jak mama. Jednak Daniela jest wspaniałą siostrą na którą zawsze mogę liczyć : za każdym razem kiedy miałam jakiś problem, ona zawsze przy mnie była, radziła, pocieszała i pomagała. Kiedy miała 18 wyjechała do Hiszpanii studiować. Zawsze marzyła żeby zostać międzynarodową tłumaczką (to chyba od niej się zaraziłam ). Niedawno jej marzenie się spełniło. Dwa lata temu, w 2010 roku podczas Mistrzostw Świata w piłce nożnej, wygrała konkurs i poleciała do RPA na mecz finałowy. Okazało się że mieszkała w tym samym hotelu co reprezentacja Hiszpanii i tak jakoś wyszło że poznała tam pewnego piłkarza, który również mieszkał w Barcelonie. Do dziś są przyjaciółmi i to właśnie dzięki niemu, Daniela poznała swojego aktualnego chłopaka z którym jest już od półtora roku, a jest nim uważany przez wiele osób najlepszy piłkarz świata. Osobiście, widziałam go tylko kilka razy, bo rzadko kiedy ma wolne, jednak zdążyłam go poznać. Co o nim myślę ? Myślę że jest wspaniałym, opiekuńczym i bardzo sympatycznym chłopakiem... to znaczy mężczyzną, ma już 24 lata. Jest starszy o 2 lata od mojej siostry.

Wstałam z łóżka i zastanawiałam się w co się ubrać. Jak zawsze, po 20min stania przed szafą wybrałam strój na dzisiejszy wieczór. Natomiast stwierdziłam że ubiorę sukienkę dopiero wieczorem i zostałam w piżamie. Z powrotem położyłam się na łóżku i zastanawiałam się co mam teraz robić. Po półgodzinnym leżeniu postanowiłam że obudzę Michelle i razem zrobimy jakieś ciasto, żeby pokazać że my również potrafimy coś zrobić. Po cichutku zakradam się do pokoju Mi, mając nadzieje że jeszcze śpi. Nie myliłam się, brunetka nadal smacznie spała a ja wiedziałam że jeśli ja obudzę będzie krzyczała, aczkolwiek nie przejmowałam się jej reakcją i bez wahania zaczęłam ją budzić.
- POBUDKA! - skoczyłam na jej łózko.
- Wyjdź...- oparła zaspanym głosem.
- Nie, mam plan a ty musisz mi pomóc – zeskoczyłam z łózka i próbowałam włączyć budzik.
- Nawet nie próbuj go włączyć – położyła się na brzuchu i położyła głowę pod poduszkę
- Mam pójść po wodę ?- odwróciłam się w stronę Michelle
- Nienawidzę Cię. - ledwo co usłyszałam te słowa bo brunetka nadal miała schowaną głowę pod poduszką.
- Taa, ja też Cię kocham- odsunęłam się od budzika, Za 15min masz być w kuchni.

Wyszłam z jej pokoju i poszłam do kuchni. Włączyłam laptopa żeby poszukać jakiś przepis. Po kilki minutach znalazłam przepis na ciasto czekoladowe. Sprawdziłam czy mamy wszystkie składniki i usiadłam na krześle czekając na Michelle. Nagle usłyszałam mój telefon, to był sms od Liama '' Wesołych Świąt ! :) x ''. Po przeczytaniu smsa wielki uśmiech pojawił się na mojej twarzy ''Wesołych Świąt ;) x'' odpisałam i chwilę później zaspana Michelle jeszcze w piżamie weszła do kuchni.
- Śmiejesz się jak głupi to sera – powiedziała dość złośliwie siadając obok mnie
- Tak sądzisz? -wstałam z krzesła i otworzyłam szafkę w której znajdował się cukier.
- Tak widzę – oparła głowę na dłoni, a łokieć na stole.
- Chcesz coś zjeść ? - zapytałam wyciągając cukier, mąkę i inne składniki.
- Teraz się o mnie troszczysz? - westchnęła, Nie, dzięki, zróbmy to ciasto jak najszybciej. Nawet nie wiesz jak bardzo chcę się z powrotem położyć.

Zrobiłyśmy ciasto według przepisu. Nie będę ukrywać że byłam ze niego cholernie dumna, bo tak naprawdę nie umiem gotować, ani piec, a tym razem coś mi się udało.
W końcu zrobiło się ciemno, o 18 miałyśmy być u cioci i wujka. Rozpuściłam sobie włosy, ubrałam piękną czerwoną sukienkę i czarne buty. Punktualnie, o 18 byłyśmy na miejscu. Moja siostra była ze swoim chłopakiem. Nie sądziłam że aż tak bardzo się ucieszę na jej widok, nawet jeśli nie widziałyśmy się od 2 miesięcy. Podczas kolacji padły mało oryginalne pytania, czyli : ''Podoba Ci się Londyn ?'' ''Mam nadzieję ze Michelle dobrze się Tobą opiekuje'' i ''Co u Ciebie słychać? Tam we Francji, wszystko w porządku? A u rodziców ? Opowiedz nam''. Kiedy przyszła pora na zjedzenie naszego ciasta, miałam nadzieję że wszystkim będzie smakował. Niestety dodałyśmy za mało mąki...albo cukuru... nie pamiętam... w każdym bądź razie nawet jeśli ciasto nie było udane wszyscy wzięli chociaż kęs i udawali że im smakuje.
Około 1 wróciłyśmy do domu. Wzięłam szybki prysznic, poszłam spać i od razu zasnęłam bez liczenia owiec.

Drugi dzień świąt również spędziłam u rodziców Michelle. Jednak wróciłyśmy do domu wcześniej niż poprzedniego dnia, zaraz po kolacji. O 19.30 byłyśmy już u siebie. Byłam już zmęczona dlatego jak najszybciej weszłam do wanny. Podczas leżenia w ciepłej wodzie z pianą myślałam o spotkaniu z Liamem i przypomniało mi się że nawet nie wiem o której godzinie mamy się spotkać. Nie czekając ani chwili dłużej, wyszłam z łazienki i wzięłam telefon który leżał na moim łóżku. ''Cześć :) O której mamy się jutro spotkać?x'' wysłałam wiadomość do bruneta. Czekając na odpowiedź ubrałam się w piżamę i położyłam się na łóżku. Czekałam... czekałam... i czekałam na odpowiedź aż w końcu zasnęłam.

Rano obudził mnie telefon, był to sms od Liama ''Może o 16... ? :)''. Ledwo co widziałam literki ale udało mi się odpisać ''Ok. :)''. Spojrzałam na budzik, była już 10. Mówiłam już że lubię spać ?
Spojrzałam przez okno, zero śniegu i słoneczko. I to mają być święta?
W końcu przyszła godzina 15, tym razem postawiłam na delikatny róż. Zrobiłam lekki makijaż, zrobiłam szybkiego koka i ubrałam się . Zajęło mi to 30min. Michelle miała mnie tam zawieść. Już miałyśmy wychodzić aż tu nagle do domu wchodzi Daniela.
- Hej! – spojrzała się na Michelle która trzymała kluczyki od samochodu w dłoni, Wybieracie się gdzieś ?
- Nie. To znaczy tak- odwróciłam się do kuzynki która stała za mną i przewróciłam oczami.
- A gdzie? Jeśli można wiedzieć oczywiście. - oparła się o stolik który stał obok drzwi.
- Do sklepu- odparłam
- Na randkę – powiedziała Mi w tym samym czasie co ja.
- Na randkę mówisz... hmmm... dlaczego ja nic o tym nie wiedziałam? – spojrzenie siostry mówiło samo za siebie, to było coś w stylu '' I co masz na usprawiedliwienie?''
- Yyyy...no bo widzisz nie było kiedy. - wymusiłam uśmiech
- Nie było kiedy? Żartujesz prawda? - chciałam jej odpowiedzieć ale Daniela pokazała ręką że nie mam nic mówić. Powiesz mi chociaż kto to jest ?
- Ma na imię...
- Liam. -przerwała mi Michelle
- Jaki on jest? - siostra spojrzała na Michelle, Widziałaś już go?
- Tak, ale teraz nie mamy czasu na opowiadanie. Przypominam Ci że Twoja siostra ma się spotkać ze swoim księciem z bajki, więc wiesz... musimy już iść – uśmiechnęła się Mi i wyszła z domu
- No właśnie... - poszłam do Mi która już wchodziła do samochodu.
- A domu nie zakluczycie? - zapytała Daniela stając w drzwiach.
- Masz! - rzuciłam jej klucze, Zakluczysz ?
- Pod warunkiem że pojadę z Wami. - obracała breloczek z kluczami wokół palca
- Dobrze – odparła Michelle która już siedziała w samochodzie.
- Siedzisz z tyłu- powiedziałam i otworzyłam drzwi od samochodu

Przez całą drogę, Daniela pytała się o Liama, chciała wiedzieć o nim najmniejszy szczegół. Dotarłyśmy na miejsce.
- Wy tutaj zostajecie- spojrzałam na kuzynkę i siostrę, I obiecujcie że nie będziecie mnie 'szpiegować'.
Michelle i Daniela spojrzały się na siebie i wybuchnęły śmiechem
- Obiecujemy- odparły
- Co za rodzina. - uśmiechnęłam się pod nosem.

Wyszłam z samochodu i zauważyłam Liama który szedł w moim kierunku. Odwróciłam się żeby sprawdzić czy dziewczyny nadal tu są. Najwidoczniej mnie posłuchały. Liam podszedł do mnie.



_-~________~-_

Ten rozdział jest taki.... nijaki, wiem, i nie jestem z niego zadowolona, dlatego jutro dodam następny. W końcu Lili i Liam się spotkają, a co z tego wyniknie... zobaczycie ;) 
Co jakiś czas biografie bohaterów będą aktualizowane, tak więc, nie zapomnijcie kliknąć od czasu do czasu na zakładkę "Bohaterzy". Właśnie dodałam biografię + zdjęcie siostry Lili :)

Nie będę za dużo mówić o komentarzach bo już nie raz tłumaczyłam... :)
EDIT: Następny rozdział pojawi się w środę, nie zdążę go dokończyć, niestety szkoła ;/ Przepraszam xx

środa, 13 czerwca 2012

Zmiany :)

Hej :) 
Wprowadziłam małe/duże zmiany na blogu :
1. Pojawiły się dwie zakładki "Rozdziały" oraz "Bohaterzy"
2. Pojawiło się również nowe tło oraz nagłówek. Mam nadzieję że Wam się spodoba :)
3. Nowy kursor, haha ;D Nie wiedziałam jaki kursor wybrać, nadal szukam innego.
I to wszystko... spędziłam całe popołudnie nad tym wszystkim. Niestety Photoshop jest dla mnie zbyt skomplikowany :(

Nowy rozdział  pojawi się w sobotę albo w niedzielę. Może dodam dwa rozdziały...zobaczę ;p

Komentarze mogą dodać wszyscy, bez żadnych weryfikacji itp. Tak więc, jeden, nawet krótki komentarz jest mile widziany :) xx

Niall, Louis, Harry i Liam (Zayn bawi się w chowanego) pokażą Wam gdzie znajduje się przycisk "Komentarze" :


środa, 6 czerwca 2012

Rozdział 4


- Co się stało ?! – wpadłam do salonu.
- Twoja siostra przyjedzie. - powiedziała pisząc na komórce.
- Ale jak to ? Kiedy ? - zapytałam lekko zdziwiona.
- Jutro... to znaczy dzisiaj w nocy – spojrzała na mnie i uśmiechnęła się.
- Dlaczego wcześniej mi o tym nie powiedziała? Ty chyba żartujesz ? - podniosłam brwi z zaskoczenia.
- Nie wiem i nie, nie żartuję – nadal patrzyła na ekran swojego telefonu.
- To o której przylatuje? – spojrzałam na zegar, była już 21.30.
- O 2. Rodzice ją odbiorą..
- Ale … -nie dokończyłam, Michelle wstała z sofy i położyła palec na moje usta.
- Ciiicho, ktoś dzwoni – odebrała i poszła do swojego pokoju.

Poszłam do kuchni, otworzyłam lodówkę i stałam przed nią przez ponad 2minuty aż w końcu ją zamknęłam. Nalałam sobie wody i oparłam się o blat oglądając przez okno pustą ulicę. Nie rozumiałam dlaczego moja siostra przylatuje, czyżby rodzice mi nie ufali i chcieli żeby Daniela mnie pilnowała? Przecież rodzice Michelle mieszkali nie daleko, niecałe 30km od jej domu. Wzięłam ostatni łyk i poszłam podsłuchać z kim rozmawia kuzynka. Po cichutku weszłam po schodach, zaczęłam podsłuchiwać ale nic nie słyszałam. Postanowiłam zapłukać i wejść. Zobaczyłam płaczącą Mi. Leżała na łóżku a koło niej telefon.
- Coś się stało? - zapytałam cichym i nie pewnym głosem.
- Nie, nic. - zakryła twarz poduszką.
- Skoro nic się nie stało, to dlaczego płaczesz? - powoli szłam w kierunku łóżka.
- Nie płaczę, to od alergii. - odsłoniła swoją twarz, rzuciła poduszkę na ziemię i położyła się patrząc się na sufit.
- To przez tą osobę która zadzwoniła...? -usiadłam koło niej.Widziałam że nie jest z nią najlepiej.
- Jakbyś się czuła, gdyby Twoja najlepsza przyjaciółka spotykała się z Twoim byłym? - mówiła nie odciągając wzroku od sufitu.
- Nie wiem... zależy czy nadal bym coś do niego czuła... - Michelle przestała płakać.
- Chciałam do niego wrócić- powiedziała po chwili ciszy, ale on nie chciał. Powiedział mi że tak naprawdę go nie kocham, i że on był dla mnie nikim, że się nim bawiłam. - do oczu znów napływały jej łzy, Potem powiedział że podoba mu się moja najlepsza przyjaciółka, a ona obiecała mi że nigdy z nim nie będzie. -po jej policzkach spływały łzy. Jednak nie dotrzymała obietnicy...
- Ja... ja nie wiem co powiedzieć. Pierwszy raz widzę Cię w takim stanie- Po tych słowach brunetka usiadła.
- Ja wiem. Po prostu muszę o nich zapomnieć. Jak najszybciej wymazać ich z pamięci, i ją i jego. - otarła łzy i wstała z łóżka, a ja patrzyłam się na nią z niedowierzaniem.
- I taką Michelle znam. Niczym się nie przejmuje, a tym bardziej idiotami. -ja również wstałam z łóżka i przytuliłam dziewczynę. Będzie dobrze, znajdziesz lepszego- szepnęłam jej do ucha.
- A Liam?- odsunęła się, a na jej twarzy pojawił się uśmiech.
- Co Liam? -wzruszyłam ramionami udając że nie wiem o co chodzi.
- Czyli się odezwał ! - powiedziała z szerokim uśmiechem.
- No może... -nieśmiało się uśmiechnęłam.
- I co napisał ? - szturchnęła mnie łokciem
- A co to jest, spowiedź? -dziewczyna zaczęła się śmiać, To nie jest śmieszne, ty wszystko chcesz wiedzieć. Brunetka nadal się śmiała- No dobra....skoro nalegasz to Ci powiem.
- W końcu ! -przestała się śmiać ale uśmiech nie zniknął z jej twarzy.
- Chce się spotkać. Ale ja nie wiem kiedy, i gdzie. -usiadłam na łóżku.
- Może jutro w parku? -zapytała.
- No tak, oczywiście! 24 grudnia ! - puknęłam się w czoło.
- Fakt... jutro odpada... a po...pojutrze, w poniedziałek, 26. ? -usiadła koło mnie.
- Też o tym myślałam. -wyciągnęłam telefon z kieszeni
- Nie gadaj, tylko mu odpisz ! - wstała. Idę wziąć kąpiel z bąbelkami... a potem chyba pójdę spać. -powiedziała ziewając.
- Ja również – schowałam komórkę i poszłam do swojego pokoju.

Otworzyłam szafę z ubraniami, a potem przez długa chwilę patrzyłam na półki aż w końcu wyciągnęłam telefon żeby odpisać brunetowi. ''Hej :) Przez najbliższe dwa dni jestem zajęta, ty pewnie też. Tak więc... może w poniedziałek 26 w tej samej restauracji? ;) x''. Przeczytałam smsa kilka razy, nie chciałam się narzucać albo napisać czegoś głupiego. Kiedy kliknęłam na ''wyślij'' serce zaczęło mi bić jeszcze szybciej. Odłożyłam komórkę na stoliku, wzięłam piżamę i zeszłam na dół. Podczas kąpieli nie mogłam uwierzyć że tyle się wydarzyło w tak krótkim czasie... w ciągu jednego dnia poznałam wspaniałego chłopaka, który chce się ze mną spotkać. Po godzinie wyszłam z łazienki, poszłam do kuchni, napiłam się wody i poszłam do pokoju. Wchodząc sypialni natychmiast chwyciłam telefon i zobaczyłam że mam jedną nieodebraną wiadomość... od Liama. Położyłam się do łóżka i szybko przykryłam się kołdrą. Nadal nie mogłam uwierzyć że piszę z Liamem, z chłopakiem uwielbianym przez tysiące dziewczyn. W końcu otworzyłam wiadomość ''Może być ;) Nie mogę się doczekać... xx''. Na mojej twarzy pojawił się ogromny uśmiech, a w środku krzyczałam jak jakaś nienormalna ze szczęścia. Położyłam telefon koło łóżka i zamknęłam oczy. Na długo ich nie zamknęłam, bo po kilku minutach dostałam smsa od Michelle ''Kiedy się spotkacie? :)''. Uśmiechnęłam się i odpisałam ''W poniedziałek :) A teraz dobranoc ;*''. Wyciszyłam telefon i schowałam go pod poduszką. 



_-~________~-_

Jest 4 rozdział :) Od teraz, co weekend będzie nowy rozdział :) Już nie mogę się doczekać kiedy poznacie ciąg dalszy tego opowiadania... myślę że będziecie zaskoczeni... ;) 
Proszę o komentarze... jak zawsze... proszę o kilka słów, nic więcej ;)

 

poniedziałek, 28 maja 2012

Rozdział 3


Co prawda znałam go zaledwie kilka godzin, dużo o nim nie wiedziałam, ale bardzo mi się spodobał, nawet jeśli jego fryzura przypominała tą Justina B, ta... coś w tym było, takie małe podobieństwo między Justinem a Liamem.
- Jasne, nie ma problemu – uśmiechnęłam się i wyciągnęłam długopis żeby napisać mu mój numer na dłoni.
- Lili ! - zawołała Michelle.
- Ja już muszę iść– szybko wstałam, wzięłam kurtkę do ręki, spojrzałam się na bruneta który jeszcze siedział przy stole, Do zobaczenia, Liam.- zaczęłam odchodzić od bruneta.
- Do zobaczenia – odpowiedział, ostatni raz się odwróciłam i zobaczyłam jego zniewalający
uśmiech.

Podeszłam do tryskającej radością brunetki i wyszłyśmy razem z budynku. Miałam wrażenie że o czymś zapomniałam... zapomniałam wziąć jego numer. Nie wiedziałam czy mam się wrócić, czy po prostu czekać aż on napisze, aż tu nagle słyszę:
- Tylko się nie odwracaj. - powiedziała kuzynka chwytając mnie za łokieć.
- Dlaczego? - zapytałam
- No wiesz, zawsze trzeba zostawić mały ''niedosyt'' – zarzuciła włosami za siebie i uśmiechnęła się pod nosem
- I dlatego wyszłyśmy wcześniej? - zapytałam lekko zdziwiona
- Tak, właśnie dlatego. - odparła.
- Niesamowity pomysł, ty to masz głowę. – powiedziałam z ironią
- Wiesz co – zatrzymała się, jeszcze kiedyś mi za to podziękujesz. Przynajmniej wiesz że napisze albo oddzwoni bo będzie chciał Cię lepiej poznać, a ty będziesz miała czas poczytać w internecie co lubi a co nie. A teraz idziemy do domu.

Dotarłyśmy do domu, rzuciłam torebkę i buty bez obcasów w przedpokoju. Dom Michelle do największych nie należał, w końcu mieszka tutaj sama. Na pierwszym piętrze ma dwie sypialnie: czerwono-białą i zieloną, ta druga jest dla gości. Na parterze znajduje się salon oraz kuchnia amerykańska, na dodatek są dwie łazienki, jedna na dole, jedna na górze. Strasznie podobał mi się jej dom, był bardzo ładnie urządzony.
Weszłam do swojego pokoiku i zadzwoniłam do mamy żeby się nie martwiła że coś się stało. Po 28 minutach rozmowy, postanowiłam zejść na dół gdzie była Michelle. Brązowooka brunetka siedziała na sofie czytając coś na komputerze.
- Chodź szybko! Coś Ci pokażę – zauważyła mnie gdy schodziłam ze schodów.
- Już idę. - mruknęłam.
- Szybciej! - uśmiechnęła się i klepnęła miejsce na kanapie.
- No i...? - spojrzałam na jej komputer, była na jakiejś stronie plotkarskiej.
- Przeczytaj to. – pokazała palcem na ekran.
- ''Liam z One Direction potwierdził że od 2 tygodni nie jest z Danielle''- czytałam nagłos.
- Widzisz...-zaczęła mówić ale przerwałam jej.
- Widzę i wiem o co Ci chodzi i... nie...w tym roku skupiam się wyłącznie na nauce. -wstałam i zaczęłam iść w kierunku schodów.
- Twoja strata...- pociągnęła mnie za rękę, jest przystojny, miły, w Twoim stylu, na dodatek sławny, tysiące dziewczyn chciałyby go poznać... co z nim jest nie tak?
- Hmmm... No nie wiem... - spojrzałam na sufit,trzymając palec wskazujący wzdłuż policzka, może te tysiące dziewczyn mi przeszkadzają ?
- Ale w czym? - zapytała zamykając laptopa.
- Widziałaś co się działo w centrum, prawda? - usiadłam koło niej,
- Kwestia przyzwyczajenia, zobacz na Twoją siostrę, jakoś sobie radzi z tym wszystkim. - lekko się uśmiechnęła.
- Tak ale...- chciałam jej wytłumaczyć co czuję, co o tym wszystkim myślę, ale nie potrafiłam tego opisać, westchnęłam cicho. nie ważne... najpierw musi napisać.
- I to mi się podoba! A teraz poczytajmy coś o Twoim przyszłym chłopaku.- mrugnęła okiem.
- Mi.! -krzyknęłam, mówiłaś coś?- położyłam dłonie na biodrach.
- Nic, nic- na jej twarzy pojawił się szeroki uśmiech.

Czułam się trochę dziwnie czytając różne fakty o brunecie, uważam że lepiej byłoby gdyby sam mi o tym wszystkim powiedział, w końcu nie które fakty dotyczą jego życia prywatnego. Poznałam również resztę chłopaków z One Direction, wydawali się zabawni i sympatyczni, ciekawe czy naprawdę są tacy na co dzień, poza kamerami, czy to wszystko jest ''wykreowane'' przez managerów żeby tłumy dziewczyn piszczały na ich widok. Dostałam smsa, miałam nadzieje że to Liam. Nie rozumiem siebie... tak naprawdę, część mnie chcę się z nim spotkać, a część boi się konsekwencji. Sms był od Emmy, mojej najlepszej przyjaciółki ''Hej :) Podobno rozmawiałaś z mamą, a o mnie zapomniałaś... :( ''.
- Powiesz jej ? - zapytała czytając wiadomość
- Tak... nie... nie wiem, zobaczymy. - głęboko westchnęłam, wyciągnęłam telefon z kieszeni i poszłam do swojego pokoju.

Weszłam do pokoju, rzuciłam się na łóżko, na początku leżałam na plecach i myślałam czy opowiedzieć tą całą historię z Liamem Emmie. Wiem że jako najlepsze przyjaciółki powinnyśmy wszystko sobie mówić, ale ja teraz jestem w Anglii a ona we Francji, nie chciałabym żeby ktoś inny się o tym dowiedział, no a z Emmą nigdy nic nie wiadomo. Bałam się że nie wytrzyma i komuś powie. Postanowiłam że nic jej na razie nie powiem. Chwyciłam komórkę, usiadłam po turecku na łóżku i zadzwoniłam do mojej ukochanej blondynki. Podczas rozmowy padło pytanie którego nie chciałam usłyszeć: ''Poznałaś kogoś?”. Po kilkusekundowej ciszy odpowiedziałam jej ''tak, ale nie mam jego numeru.'', nie skłamałam, powiedziałam prawdę, ale nie powiedziałam że ten chłopak ma na imię Liam Payne. Po dziesięciu minutach rozmowy, Emma musiała się rozłączyć. Z powrotem położyłam się na plecach i myślałam o wszystkim i o niczym. Moje myślenie przerwały wibracje telefonu, dostałam wiadomość od nieznajomego numeru '' Może to on?' pomyślałam. Serce biło mi coraz szybciej, po chwili czekania, w końcu otworzyłam wiadomość ''Hej :) Kiedy możemy się spotkać ? :) Liam xx''. Uśmiech pojawił się na mojej twarzy a w brzuchu czułam motyle. Teraz na pytanie czy chciałabym się z nim spotkać, bez wahania odpowiedziałabym ''tak''. Taka już jestem, często zmieniam zdanie. Zaczęłam się zastanawiać gdzie i kiedy moglibyśmy się spotkać. Im szybciej tym lepiej, niestety jutro i pojutrze są święta, spędzam je z Michelle i jej rodzicami, tak więc zostaje mi 26. Zaczęłam odpisywać na smsa ''Hej :) Hmmm... może …'' nie dokończyłam pisać bo z salonu dochodziły krzyki.
- Lili! Chodź ! Szybko! - krzyczała Mi.



_-~________~-_

Jest 3 rozdział :) Trochę krótki ale ostatnio nie mam za dużo czasu, obiecuję że następny rozdział będzie dłuższy :) 
Nie zapomnijcie komentować ;) Na prawdę miło widzieć że ktoś czyta tego bloga ;*
EDIT: Niestety muszę to zrobić... nie ma komentarzy, nie ma rozdziałów. Skoro nikt nie czyta, to po co pisać..

wtorek, 22 maja 2012

Rozdział 2


-Jak możesz go nie znać?! - zapytała zdziwiona Michelle
-...Jak widać można, powiesz mi w końcu kto to jest?
-No wiesz... to jest Liam Payne.- wyciągnęła swoją komórkę
-Dużo mi to mówi... odpowiedz pełnym zdaniem- powiedziałam lekko zirytowana.
-Liam Payne, One Direction, takich pięciu piosenkarzy, tłumy piszczących nastolatek na ich widok...- robiła kilka zdjęć tłumu z Liamem
-....-otworzyłam szeroko oczy
-Czyli Ty naprawdę ich nie znasz...
-Nie. Skąd mam ich znać ?
-No nie wiem... przez internet...- zaczęła się śmiać.
-Nie ważne, idziemy coś jeść czy nie... ?-mruknęłam pod nosem
-Widzę że ktoś tu jest w złym humorze...-spojrzała się na mnie ze smutna minką.
-Tak! To znaczy nie, nie ważne... mówiłam Ci że wpadłam na jakiegoś gościa i dlatego się spóźniłam ? -starałam się mówić spokojnie, ale tak naprawdę byłam na siebie zła, sama nie wiem dlaczego.
-Ta, jasne, przyznaj że się zgubiłaś- przewróciła oczami i delikatnie mnie szturchnęła.

Przez cała drogę do restauracji myślałam o tym brunecie ze ślicznym uśmiechem.... Liam... . Nagle moje myślenie przerwała ''utrata równowagi''.
-Cholera !-krzyknęłam- złamałam sobie obcas !
-To złam sobie drugi – zaczęła się śmiać
-To nie jest śmieszne! - w tym momencie miałam ochotę ja udusić, ja tutaj chodzę jak jakaś nie normalna osoba wszyscy się na mnie patrzą a ona się ze mnie śmieje, znasz jakiego szewca w pobliżu ?
-Tak, a teraz wchodzimy tutaj-pokazała palcem drzwi.

Weszłyśmy do jakiejś restauracji. Byłam strasznie głodna i zła, miałam ochotę zabić pierwsze napotkaną osobę. Wybrałam stolik w kącie, żeby nikt nie widział moich butów, co prawda Michelle chciała usiąść koło okna, ale widziała że jestem zła więc zgodziła się z niechęcią z moim wyborem. Złożyłyśmy zamówienie. Cały czas widzę Liama w swojej głowie i zastanawiam się dlaczego tak dziwnie się na mnie patrzył. Kelner przyniósł nam jedzenie a my dosłownie się na nie rzuciłyśmy. Pomimo tego że byłam najedzona miałam ochotę na coś słodkiego.
-Ałć ! - poczułam jak ktoś nadepnął mi na nogę pod stołem
-Cicho ! -szepnęła Michelle, zobacz kto tam siedzi!
-Gdzie? -rozglądałam się po sali
-Tam!-pokazała palcem
-Nie pokazuje się pa....-zobaczyłam Liama,
-To...to...-jąkała się Michelle
-Tak to on, spojrzałam na brunetkę która patrzyła na chłopaka wielkimi oczami, przestań się na niego gapić ! kopnęłam ja pod stołem
-To bolało! -zostałam kopnięta
Po chwili nie wytrzymałam i spojrzałam na bruneta z pięknymi oczami do którego właśnie dołączył jakiś chłopak. Nagle Liam spojrzał w moją stronę a ja nieśmiało się uśmiechnęłam i szybko schyliłam głowę udając że kaszlę. Niestety Michelle zauważyła tą całą sytuacje.
- Spodobał Ci się? - zapytała z szerokim uśmiechem na twarzy, i nawet nie próbuj zaprzeczyć, widziałam jak na niego patrzysz... jak go ''pożerasz'' wzrokiem
- Pożeram? - spojrzałam się na nią z wielkimi oczami, Nikogo nie pożeram wzrokiem, chyba potrzebujesz okularów- w tej chwili wścibski uśmiech zagościł na mojej twarzy
- Zobaczysz, jeszcze mi podziękujesz, tak okazja zdarza się raz na milion ! - mrugnęła okiem i wstała
- Ale czemu? Gdzie idziesz ? – chwyciłam ją za rękę żeby ja przetrzymać
- Puść mnie. Wiesz że jestem silniejsza – fakt, jest silniejsza, chyba wszyscy na tym świecie są silniejsi ode mnie dlatego puściłam jej rękę.
- Od razu lepiej – poprawiła sobie włosy i podeszła do stolika przy którym siedział Liam

Obserwowałam ich z daleka, niestety niczego nie słyszałam, widziałam jak w pewnej chwili brunet uśmiechnął się i spojrzał na mnie ślicznym wzrokiem, natomiast ja, zamiast do niego podejść i porozmawiać udawałam że szukam czegoś w torebce. Jednak długo nie szukałam bo usłyszałam jak ktoś siada koło mnie, to była ta denerwująca dziewczyna, która najpierw coś robi a potem myśli.
- Już idą – szepnęła
Rzeczywiście, już idą, już są, już siadają, ja nie wiem jak mam się zachować, jedyne co zdołałam z siebie wydusić to ''Hej'' i dorzucić do tego nieśmiały uśmiech. Chłopacy się przedstawili, jednego już znałam drugiego nie, nawet nie zapamiętałam jak ten blondyn miał na imię. Michelle przedstawiła siebie i mnie gdyż nadal nie byłam w stanie coś powiedzieć.
- Domyślam się że właśnie z tą osobą miałaś się spotkać ? - uśmiech pojawił się na jego twarzy, tak naprawdę cały czas był uśmiechnięty.
- Jak to z tą osobą? Kiedy? Wy się znacie ? - zapytała zdziwiona brunetka
- Poznaliśmy się dzisiaj - odpowiedział Liam
- Chyba ktoś zapomniał mi o czymś powiedzieć...- Michelle posłała mi dość nieprzyjemne spojrzenie.
- No wiesz, próbowałam...- nie dokończyłam
- Spotkaliśmy się w Centrum Handlowym, śpieszyłem się i nie patrzyłem gdzie idę i... tak jakoś wyszło że wpadłam na...
- Mnie, ale nie rozmawialiśmy ze sobą bo nie miałam czasu a na dodatek nie wiedziałam gdzie mam iść– przerwałam brunetowi.
W tym momencie przyszedł kelner i zamówiłyśmy deser, ja kawałek ciasta czekoladowego, a reszta milkshake.
- No wiesz, gdybyś się spóźniła bo spotkałaś jakiegoś chłopaka nie obraziłabym się. - mówiąc to kuzynka spojrzała na blondyna.
- Oczywiście, teraz tak mówisz, ale jak przychodzi co do czego... - szturchnęłam dziewczynę, a ona wymusiła uśmiech
- Te dziewczyny co były dookoła Ciebie w Centrum to... -zaczęła brunetka
- To były fanki, prosiły o zdjęcia, autografy... bez nich moje życie było by nudne .
- To urocze..powiedziałam
- Tak urocze, ale ja nie potrafiłabym rozmawiać z piszczącymi i krzyczącymi fankami.
Dostaliśmy nasze zamówienie, moje ciasto wyglądało smakowicie i nie wiem czemu słyszałam głos mamy w swojej głowie „Co za dużo to nie zdrowo...” Ta, jasne, ale to jest silniejsze ode mnie, kocham czekoladę. Jednak kiedy trzymałam łyżeczkę w dłoni, Liam dziwnie się na mnie patrzył.
- Coś nie tak? - zapytałam.
- Nie... ja.. to może wydawać się śmieszne ale... - miałam wrażenie że czegoś się boi.
- Liam boi się łyżeczek – blondyn wybuchnął śmiechem. Chciałam się zapytać dlaczego ma taką dziwną fobię, ale uznałam że nie jest to stosowne.
- Każdy czegoś się boi. - spojrzałam mu w oczy, po raz pierwszy od z nami siedzi. Dotychczas unikałam tego, ponieważ bałam się że zacznę się rumienić. A jeśli chodzi o moje ciasto, trochę dziwnie się czułam kiedy go jadłam, dlatego go nie dokończyłam.
- My już musimy lecieć – powiedziała Michelle, spojrzałam się na nią i pomyślałam sobie ''Już ?''
- My również – blondyn wstał w tym samym czasie co moja kuzynka. Razem poszli zapłacić. Zostałam sama z brunetem
- Fajnie było Cię zobaczyć – trochę się zarumienił
- Przynajmniej mieliśmy okazję porozmawiać – w głowie powtarzałam sobie ''Spokojnie... tylko nie powiedz czegoś głupiego''
- Tak, może jeszcze kiedyś się spotkamy...
- Może... - spojrzałam na blondyna który ''podrywał'' Mi, dobrze wiedziałam o co chodzi brunetowi. - Może wymienimy się numerami ? - zapytał trochę nie pewnym głosem.



~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Przepraszam że rozdział dodałam tak późno, ale siedzę w szkole codziennie do 17 + zdaję egzaminy w tym roku. Obiecuję że akcja się rozkręci, na razie to tylko początek ;) 
Uwagi, propozycje, komentarze są zawsze mile widziane :)


sobota, 19 maja 2012

Rozdział 1


Już jutro gwiazdka, a moja kuzynka nadal pracuje w centrum handlowym. Wstałam po 11, a o 12 miałam iść coś zjeść z Michelle. Szybko się ubrałam, uczesałam i wyszłam z domu około 11.30. Miałam tylko 30 min, a nie lubię być spóźniona. Zaczęłam biec, po drodze niechcący potrąciłam kilka osób, ale nie zatrzymywałam się, nie miałam czasu. Kiedy w końcu byłam na miejscu, pojawił się drugi problem, nie wiem gdzie jest ten sklep z odzieżą, a centrum handlowe jest... o-g-r-o-m-n-e. Rozglądam się na lewo, na prawo, patrzę na windę... i co ja mam teraz zrobić? Patrzę na zegarek 11:57. Szybko otworzyłam torebkę i nerwowo szukam telefonu. W torebce znajduję wszystko tylko nie telefon "Jak zawsze nie mogę czegoś znaleźć". Patrzę dookoła siebie, szukam ławki. Jest !. Siadam i wysypuję wszystko co miałam w torebce i... nagle czuję jak coś wibruje w kieszeni. Na mojej twarzy pojawił się uśmiech, to był sms od Michelle „Hej! Kiedy będziesz? :)”. Wstałam z ławki i zmierzam w kierunku ruchomych schodów, nie patrząc gdzie idę odpisuję na sms'a „Pomóż mi ! Nie wiem gdzie...”. Poczułam jak na kogoś wpadam i upadłam na ziemię.
-Ałć! -krzyknęłam trzymając się za głowę
-Przepraszam... nie chciałem... -powiedział nieznajomy podając mi rękę
-Nic... nic się nie stało -uśmiechnęłam się.
-Ja naprawdę nie chciałem, zamyśliłem się....nic Tobie nie jest? - zapytał się brunet ze smutnymi oczami.
-Nie, nic... wszystko ok. - powiedziałam, a brunet pomógł mi wstać, ja również nie widziałam gdzie idę, na dodatek mam buty na obcasie tak więc łatwo stracić równowagę.
-Masz, to chyba Twoje – podał mi moją komórkę która leżała na ziemi.
-Dzięki – popatrzyłam na ekran komórki, świetnie ! Nie ma to jak ryska na ekraniku- powiedziałam lekko zła
-Ale nadal działa to najważniejsze- odpowiedział chłopak, dziwnie patrząc się na mnie .
-Coś nie tak? -zapytałam
-Nie nic, po prostu...-nie dokończył zdania.
-Liam ! -krzyknęła jakaś dziewczyna z daleka zmierzając w naszym kierunku.
-To... ja może pójdę... umówiłam się z kimś i już jestem spóźniona, na dodatek nie wiem gdzie mam iść …pewnie nie wiesz gdzie jest H&M...?
-Nie... niestety nie wiem – popatrzył na dziewczynę która była co raz bliżej nas.
-Okej... nic nie szkodzi. Muszę już iść, może jeszcze kiedyś się spotkamy- uśmiechnęłam się.
-Miło było Cię poznać- spojrzał mi w oczy i uśmiechnął się.

Odeszłam szybkim krokiem od bruneta. Dokończyłam pisać sms'a do kuzynki i wysłałam go. Nie widząc H&M na pierwszym piętrze postanowiłam wejść na drugie piętro ruchomymi schodami. Podczas wjeżdżania na górę spojrzałam w kierunku chłopaka, który był otoczony przez grupkę dziewczyn. Wydawało mi się to trochę dziwne. Moje myślenie przerwał telefon od Michelle.

-Gdzie ty jesteś ?!
-Yyy... hmmm... teraz.. to ja jestem przy ruchomych schodach... na drugim piętrze.
-Karmelowy płaszcz?
-Tak... -odpowiedziałam niepewnie
-Widzę Cię! - krzyknęła i rozłączyła się.

Przez chwilę stałam nie ruchomo, rozglądałam się za wysoką brunetką.
-Za tobą !-usłyszałam
-Jak dobrze że Ciebie widzę! Mogłaś mnie uprzedzić i dać mi jakiś plan tego centrum...- podniosłam głos.
-Przepraszam...nie wiedziałam że … zresztą nie ważne, idziemy jeść ?- niewinnie się uśmiechnęła.
-Oczywiście że tak ! Umieram z głodu – mój brzuch się odezwał, widzisz?
-Już idziemy jeść...-pogłaskała mój brzuch i wybuchła śmiechem a ja razem z nią.
Kiedy wychodziłyśmy z centrum, przeszłyśmy obok bruneta.... i dziewczyn, które nadal tam stały. Co chwilę było widać jakiś błysk, a chłopak powoli znikał wśród dziewczyn.
-Co to za jeden? -zapytałam Michelle szukając go wzrokiem.
-Kto?
-Ten z dziewczynami...-pokazałam jej tłum oczami.
-... Nie znasz go... ? -nagle stanęła i popatrzyła się na mnie z niedowierzaniem.
-A powinnam?
-Jak możesz nie znać....



_-~________~-_


Zastanawiam się czy rozdziały nie są za krótkie...  kiedy piszę na komputerze, jeden post=jedna strona/kartka ale na blogu, post wydaje mi się za krótki, chyba że czcionka jest za mała. Co o tym sądzicie ? :) Komentarze jak zwykle mile widziane :) 


P.S. Jeden komentarz = jeden buziak od Zayn'a ;p

piątek, 18 maja 2012

Prologue


W końcu dwa tygodnie przerwy ! Dwa tygodnie bez szkoły, dwa tygodnie bez wkuwania wieczorami no i najważniejsze, dwa tygodnie wypoczynku. W tym roku spędzę gwiazdkę i sylwester u mojej kuzynki, w Anglii. To miał być prezent od rodziców, był tylko jeden warunek, zero alkoholu, ten warunek dotyczył nawet mojej kuzynki, Michelle, która ma 21lat.

Właśnie skończyłam się pakować, zajęło mi to trochę czasu bo nie łatwo jest zabrać tylko „najważniejsze” rzeczy. Wykąpałam się i poszłam spać myśląc o jutrzejszym dniu.
-Lili, wstawaj... -Powiedziała delikatnym głosem mama.
-Jeszcze chwila... mruknęłam i przewróciłam się na drugi bok.
-Chcesz się spóźnić na samolot i zostać z nami przez dwa tygodnie ?
-Nie dzięki... jeszcze tylko 5 minut...
-Jak chcesz... idę zrobić śniadanie, co sobie życzysz?
-To co zawsze. - uśmiechnęłam się
-Co za dużo to nie zdrowo, a zwłaszcza kiedy chodzi o Nutellę.

Mama wyszła, a ja wstałam, poszłam do łazienki, zrobiłam sobie kłosa i ubrałam się. Zajęło mi to mniej więcej pół godziny. Byłam bardzo podekscytowana myślą że za kilka godzin będę w Londynie. Kiedy w końcu zeszłam do kuchni, rodzice siedzieli przy stole, a na nim moje śniadanie. Zanim zaczęłam jeść pocałowałam mamę w policzek dziękując jej za śniadanie. Szybciutko zjadłam, a potem poszłam ubrać kurtkę  i włożyłam walizkę do bagażnika.
Po dwóch godzinach spędzonych w samochodzie dojechaliśmy na lotnisko. Reszta rodziny mieszka w Polsce, często tutaj jestem i dlatego lotnisko znam na pamięć. Odebrałam bilet, zostało mi jeszcze półtorej godziny. Jak zwykle przed odprawą kupiłam sobie Kinder Bueno.
-Przestań tyle jeść! Dopiero co jadłaś śniadanie - powiedziała mama patrząc na mnie z nie dowierzaniem
-Taa, ponad 2 godziny temu, zresztą, czekolada jest dobra na pamięć.
Naglę słyszę „Pasażerowie lotu 2973 [...] na odprawę przy bramce numer 04”. Nie miałam zamiaru dłużej słuchać mojej mamy, tak więc pożegnałam się z rodzicami i poszłam do odprawy.

W samolocie słuchałam muzyki, natomiast nie wiele słyszałam bo przede mną było dwóch Hiszpanów którzy bardzo głośno rozmawiali.
Lot nie trwał długo, zaledwie godzinę. Kiedy wyszłam z samolotu, i odebrałam swój bagaż rozglądałam się szukając mojej kuzynki. Na szczęście długo jej nie szukałam, to ona mnie znalazła i do mnie podbiegła
-Cześć Lili ! - przytuliła mnie.
-No hej ! Myślałam że Cię nie odnajdę ! To lotnisko jest... 
-Ogromne tak wiem, Twoja siostra też mi to mówiła- przerwała mi i się uśmiechnęła.
-Moja siostra... przez nią musiałam słuchać taty i jego „wykładu” na temat alkoholu. - przewróciłam oczami
-Tak wiem, ja również, ale to co się stało tamtego wieczoru z Danielą już się nigdy nie powtórzy, obiecuję...


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~


To jest moje pierwsze opowiadanie, tak więc z góry przepraszam za wszystkie błędy, i z chęcią wysłucham Waszych uwag :) Oczywiście komentarze są mile widziane : ) 


Bohaterowie

Liliana „Lili” urodziła się w Polsce 4 kwietnia 1994. Jej rodzina oraz przyjaciele nazywają ją czekoladoholiczką. Kiedy miała 9 lat wyjechała z rodzicami do Francji, do rodzinnego kraju taty. Mówi w 5 językach. Na co dzień jest uśmiechniętą i spokojną nastolatką, jednak potrafi pokazać charakter. Wszystko bierze sobie do serca, tak więc bardzo łatwo jest ją zranić i nie zawsze potrafi wybaczyć. Bardzo dobrze radzi sobie z nauką dlatego jest w jednym z najlepszych liceum, w przyszłości chciałaby zostać tłumaczką. Świetnie dogaduje się ze swoją siostrą Danielą i ze swoją najlepszą przyjaciółką Emmą, bez której nie mogłaby żyć.




 Emma, najlepsza przyjaciółka Lili. Urodziła się we Francji 24 czerwca 1994. Chodzi do tego samego liceum co Lili.  Emma kocha imprezować, ciągle się śmieje, a usta nigdy jej się nie zamykają.Jest wspaniałą przyjaciółką, zawsze potrafi pocieszyć i rozweselić ale jak każdy ma swoją "ciemną stronę", jest bardzo uparta, zawsze musi mieć rację i nie zawsze przyznaje się do błędu. 





 Michelle, 21-letnia kuzynka Lili. Urodziła się i mieszka w Anglii. Niestety nie mówi dobrze po Polsku. Szalona imprezowiczka która w głębi duszy jest jeszcze dzieckiem. Nie potrafi być w stałym związku.





Chłopcy z One Direction, od lewej: Louis, Liam, Zayn, Harry i Niall